Ostatnio zrozumiałam, że bałagan w domu i dużo niezałatwionych spraw nie wynikają z za dużej ilości obowiązków, tylko braku właściwej organizacji.

Kiedy po ślubie zamieszkaliśmy razem, pracowałam w kilku miejscach (taki już los artysty), prowadziłam kilka chórów, oddawałam się swoim hobby, przygotowywałam wymyślne potrawy, w domu panował porządek, a wieczory i weekendy należały do nas – mogliśmy spać do woli, oddawać się lekturze ulubionych książek, spotykać się spontanicznie(!) ze znajomymi.

Potem pojawiła się Krysia, która wypełniła nasze życie co do minuty. Tak by się zdawało. Myślałam, że nic już się tam nie da wepchnąć. Większość moich hobby poszło wtedy w odstawkę, a w domu rozpoczął się etap „wieczne sprzątanie”. Zastanawiałam się czasem: jak to możliwe, że miałam tyle czasu przed jej urodzeniem?

W wakacje urodziła się Jadwiga. Etap „wieczne sprzątanie” przerodził się w „wieczny bałagan” i „wieczny brak czasu”. Ale, po dwumiesięcznym kryzysie, jakoś udało mi się do mojego zapchanego dnia dorzucić jeszcze kolejne obowiązki, jak opieka nad niemowlakiem, warsztaty w muzeum i w klubie malucha, lekcje pianina, a nawet prowadzenie bloga 😉 I wiele, wiele innych.

Jak to się stało? Dzień mi się rozciągnął? Czy zatrudniłam sprzątaczkę i kucharkę? Nic z tych rzeczy. Po prostu – zaczęłam lepiej organizować życie swojej rodziny.

Jestem pewna, że każda mama przez to przechodzi. Dlatego pomyślałam, że podzielę się pomysłami jak sobie (nie)radzę z bałaganem i innymi obowiązkami, których wraz z kolejnym dzieckiem przybywa, a nie ubywa.

Mistrz i uczeń

Dawno temu byłyśmy z Ewą na kursie dla drużynowych. Na jednych z zajęć jeden z instruktorów opowiedział nam pewną historię.

Pewien profesor podczas jednego ze swoich wykładów przyniósł szklane naczynie oraz kilka mniejszych z kamieniami. Studenci z zaciekawieniem zaglądali do poszczególnych naczyń, w których były duże kamienie, mniejsze, piasek i woda. Profesor poprosił jednego ze studentów, by wszystko to włożył do największego szklanego naczynia. Student zabrał się za przekładanie – piasek, małe i duże kamienie… i… jak to? Nie zmieściło się jeszcze tyle elementów, a do naczynia nic już nie wejdzie… Młodzi ludzie patrzyli z zaciekawieniem na mistrza, który w tym czasie napełniał swoje naczynie tymi samymi rzeczami i udało mu się wszystko zmieścić. Po chwil wyjaśnił znaczenie tego eksperymentu.

Naczynie to Twój dzień, a kamienie i piasek, to rzeczy które są do zrobienia. Żeby wszystko zmieściło się do naczynia, musisz wkładać wszystko od największego po najmniejsze.

Duże kamienie

To najważniejsze rzeczy, które są do zrobienia. Dla każdego może to być co innego. Kiedy moje dzieci chorują, najważniejsze jest dla mnie nakarmienie ich, danie im lekarstw i troskliwa opieka. Cała reszta może wtedy „leżeć i kwiczeć”. Wiem, że mogę zająć się innymi sprawami dopiero kiedy pozostanie mi trochę czasu. Kiedy dzieci są zdrowe, najważniejsze może być przygotowanie posiłków w ciągu dnia, albo sprzątnięcie mieszkania, albo załatwienie czegoś bardzo ważnego (wyprawa do urzędu bo mija termin składania jakichś wniosków) albo  jeszcze coś innego.

Jeśli te najważniejsze sprawy nie zostaną załatwione w pierwszej kolejności, może się okazać, że później nie wystarczy Ci na nie czasu lub sił. np. będziesz miała wysprzątaną kuchnię, ale zapłacisz karę za spóźnienie się z opłatami w spółdzielni albo nie wyślesz PIT-u na czas 😉

Mniejsze kamienie

To sprawy mniej ważne, znów, dla każdego to będzie co innego. To może być coś, co da się, w razie potrzeby, odłożyć w czasie. Kiedy Krysia chodzi za mną po domu i kilka razy prosi, żebym się  z nią pobawiła, a ja ją odtrącam kijem od szczotki (żart!) bo właśnie postanowiłam zamieść i zmyć podłogę, a potem wypolerować sztućce i zetrzeć kurze na najwyższych półkach z książkami, to zostawiam tę szczotkę i idę się pobawić z dzieckiem. Najwyżej będzie trochę brudno, ale szczęśliwe dziecko jest dla mnie „większym kamieniem” niż czysta podłoga.

Piasek

Na pewno są takie dni, w które Ci się wydaje, że każda kolejna czynność, którą musisz dopisać do listy już się nie zmieści. Że nie masz czasu na 15 minut drzemki lub spaceru, że nie wypijesz kawy, bo dzieci są w domu i skaczą Ci po głowie. Wyobraź sobie naczynie, w którym starannie poukładałaś duże kamienie, później pomiędzy nimi poutykałaś te mniejsze, a miejsce nadal jest. To jest miejsce na Twój piasek. Na Twoją kawę, napisanie sms-a do przyjaciółki, na krótką drzemkę (kiedy uda mi się położyć dziewczynki w dzień o tej samej godzinie, kładę się chociaż na chwilę razem z nimi).

Głowa do góry dzielna mamo! Masz milion obowiązków domowych i zawodowych? Nie szkodzi! Dodaj teraz jedną rzecz do tej długiej listy, bo oto znalazłaś czas na kawę i ciastko! Czyli milion i jeden. I też się da! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *