Marysia już pisała o umiejętności wyznaczania priorytetów i wykonywania w pierwszej kolejności rzeczy najważniejszych. Ale co w sytuacji, gdy nasza lista urosła do ogromnych rozmiarów? Co jeśli nasz każdy dzień wypełniony jest obowiązkami a my już mamy dosyć powtarzania w kółko tych samych czynności? A co jeśli minął nasz dzień, my siadamy wieczorem i zadajemy sobie pytanie: czy zrobiłam dziś coś naprawdę ważnego? Czy w ogóle dziś udało mi się cokolwiek zrobić? Bardzo często nasz dzień to jeden wielki chaos a my pomiędzy dużą ilością obowiązków nie mamy czasu pomyśleć o tym, jak to wszystko zorganizować. Pierwsze, co nam przychodzi do głowy to zakasać rękawy i robić robić robić… Potem skreślać kolejne punkty na liście, a może nie ma nawet listy? Tylko staramy się zrobić tyle, ile się da a potem padamy zmęczone?

Po co mamie umiejętność zarządzania czasem

Czy zadajesz sobie czasem pytania podstawowe: czy jestem szczęśliwa? Czy to, co robię sprawia mi radość? Czy moja obecność w domu to tylko obecność, czy ja naprawdę jestem z moimi dziećmi, dzielę z nimi swój czas, pomagam im się rozwijać? Czy spełniam swoje marzenia? Czy mam czas na odpoczynek? A może tylko w nocy, kiedy śpię? Czy się rozwijam? Czy mam czas dla siebie? A może nawet prysznic jest wyzwaniem;)? Czy buduję relację z mężem i dziećmi? Czy mogłabym zacząć pracę z domu lub chociaż sport albo zająć się swoim hobby? Itd…

Jeśli na większość pytań odpowiedziałaś twierdząco to gratuluję – jesteś mistrzem w organizacji swojego czasu! Albo jadacie głównie fast foody;). Jeśli na kilka z tych pytań odpowiedziałaś przecząco lub wahasz się, co do odpowiedzi to zachęcam cię do przeczytania tego tekstu.

Czas ucieka nam przez palce

Gdy nie zarządzamy czasem lub robimy to nieumiejętnie możemy wpaść w wir obowiązków. Będziemy skupiać się na rzeczach mało ważnych przez cały dzień. Możliwe, że „skaczesz” do dzieci na zabawę na 10 minut bo akurat zupa się grzeje, po czym musisz natychmiast przestać bo słyszysz, że kipi, przez co nie jesteś w stanie zaangażować się w zabawę. Możliwe, że po całym tygodniu ciężkiej pracy w domu nie zauważasz efektów swojego działania a dzieci bawią się cały czas same lub proszą o zabawę i ciągle słyszą: zaraz się pobawimy tylko mama jeszcze pomiesza cebulkę na oleju… A co jeśli te tygodnie nigdy nie miną. Dzieci urosną a my po kilku latach zastanowimy się, gdzie uciekło nam nasze życie?

Wiecie, że w dzisiejszym szalonym świecie, zawalonym obowiązkami i ciągłym biegiem, czas stał się jedną z najcenniejszych rzeczy? To dlaczego marnujemy go na robienie w kółko tych samych rzeczy? I dlaczego po całym dniu nie pamiętamy, gdzie nam zniknął cały dzień?

Reguła 80/20

Niedawno robiłam świetne szkolenie z zarządzania czasem dla menedżerów. Pojawiła się tam pewna reguła, która została nazwana krótko 80/20. Ta reguła może być łatwo zaadaptowana do czasu pracy mamy w domu. Zastanów się, co w twoim dniu z dziećmi jest najważniejsze? Podam tu kilka przykładów, ale ty możesz mieć całkiem inne priorytety:

  • Budowanie relacji z dziećmi (czas na zabawę i poświęcenie się jej w całości, czas na porozmawianie z dziećmi o ich problemach, wychowanie, przekazanie dzieciom podstawowych umiejętności itp.)
  • Zdrowie twoje, męża i dzieci (w tym zdrowe posiłki, sport, czas na odpoczynek)
  • Budowanie relacji z mężem
  • Czas na odpoczynek i naładowanie akumulatorów (bez tego wypalisz się bardzo szybko)
  • Czas dla ciebie (np. hobby, praca z domu, czytanie książek, edukacja)
  • … (tu wpisz swoje priorytety)

Te wszystkie rzeczy to 20% twojego dnia.

Pozostałe rzeczy (80%) to wszystko to, co musi być zrobione, ale co nie wnosi nic szczególnego do twojej rodziny. To np:

  • Sprzątanie (musisz sprzątać, żeby nie zarosnąć brudem, ale czy daje ci to satysfakcje, pieniądze, czy buduje relację z dziećmi? Raczej nie)
  • Gotowanie (o ile nie prowadzisz bloga kulinarnego lub nie wykorzystujesz gotowania do zabawy z dziećmi – wtedy należy to do 20%)
  • Opłacanie rachunków (przykry obowiązek, który trzeba wykonać)
  • Sprawy urzędowe
  • Pranie
  • Zakupy
  • … (znów trochę miejsca na twoje osobiste nietypowe rzeczy do zrobienia)

Jeśli nie wiesz, jak podzielić swoje zadania w ciągu dnia to pomyśl, że 20% stanowią rzeczy, których nikt za ciebie nie jest w stanie zrobić (np. budowanie twojej relacji z dziećmi – nikt cię w tym nie może zastąpić, twoje hobby, czy twój odpoczynek itp.). Natomiast 80% to wszystko to, co mogłabyś oddać komuś innemu do zrobienia (no chyba, że jesteś pedantką i musisz zawsze sprzątnąć po swojemu;)), w tym np. pranie, prasowanie.

Możesz zrobić swoją listę 80 i 20% lub w ciągu dnia zastanowić się, czy to, co właśnie robisz to jest 80 czy 20% twojego dnia. I teraz cię zaskoczę. Twoje 80% nie powinno zajmować ci więcej niż 50% czasu w ciągu dnia. A dlaczego? Bo to nic nie wnosi do twojego życia. Możesz powiedzieć: no ale gotowanie zdrowego posiłku… Zdrowy posiłek TAK, należy do 20%, ale żmudny proces przygotowywania już nie (chyba, że to twoje hobby lub robisz to z dziećmi – patrz wyżej) – proces gotowania może być krótszy.

Rozwiązanie problemu z czasem

Przypatrz się swoim obowiązkom. Czy wg twojej oceny zajmują ci za dużo czasu? Jeśli tak to masz do wyboru jedno z trzech rozwiązań:

  1. Automatyzacja
  2. Delegowanie
  3. Zlecenie

Brzmi to trochę korporacyjnie, ale zapewniam cię, że sprawdza się bardzo dobrze w domu.

  1. Automatyzacja

W firmach kupuje się maszyny. A w domu? TEŻ:). Wiele z nas pamięta jeszcze pralkę franię. A ile z nas pamięta pranie ręczne? Chyba się trochę zapędziłam. No właśnie! Bo zostało to zautomatyzowane – pralką:). Droga mamo! Jeśli wydaje ci się, że ze zmywarką, czy bez, stracisz tyle samo czasu na mycie naczyń, to zapewniam cię, że się mylisz;). Ja w tym roku dostałam na urodziny wyjątkowego robota kuchennego, który jednocześnie gotuje – Thermomix. Na rynku są dostępne inne tego typu sprzęty. Nawet, a może właśnie wtedy, gdy dążysz do minimalizmu w swoim życiu, lepiej kupić jeden sprzęt, który robi prawie wszystko niż rozdrabniać się na 10 jednozadaniowych. Mimo, że nie chciałam prezentów na urodziny, to gdy zobaczyłam tę maszynę, nie umiałam oddać jej do sklepu;). A od tej pory prawie nie czuję, że gotuję a my i tak jemy zdrowo. Istnieje jeszcze więcej fajnych sprzętów, które można wykorzystać w domu, np. automatyczne odkurzacze, suszarki do ubrań, maszyna do pieczenia chleba, itp. Nie jestem zwolennikiem zawalania sobie domu sprzętami, ale jeśli można coś ulepszyć, to czemu nie. No tak. Ale takie sprzęty są strasznie drogie… Zgadzam się. My Thermomixa mamy na kredyt. I zdecydowanie nie chcę kolejnego kredytu na odkurzacz czy suszarkę. Ale postanowiliśmy poprosić rodzinę, żeby na różne okazje nie kupowali nam nic, tylko dali kopertę z napisem „na odkurzacz” a my już sobie te pieniądze wykorzystamy. Myślę, że warto czasem zainwestować w droższy sprzęt, który nas wyręczy niż płacić nawet połowę ceny za coś, z czym i tak będziemy biegać po domu i stracimy mnóstwo czasu.

Ja kiedyś skusiłam się na takie ciekawe kółko firmy Vileda, na które nakłada się bibułkę i puszcza na podłogę. To sobie jeździ i zbiera kurz. Mój mąż nieźle się ze mnie śmiał, gdy to zobaczył, ale ja teraz tego używam regularnie do zbierania kurzu spod łóżka w sypialni. Puszczam sprzęt na podłogę i wychodzę. A tam się zamiata:). Ogólnie nie polecam tego konkretnego sprzętu bo zawala mieszkanie a nie jest aż tak optymalne, ale skoro już to mam to wykorzystuję i dzięki temu rzadziej odkurzam.

Ale automatyzacja to nie tylko nowe sprzęty do domu. Można także ustalić zlecenia stałe na przelewy (ja to zrobiłam dopiero po kilku latach, a za każdym razem jak muszę zrobić przelew to baaardzo mi się nie chce). Automatyzacja to też twoja postawa i przygotowanie. Ja np. w robocie kuchennym szatkuję większą ilość cebuli, wkładam ją do pudełka i wykorzystuję w ciągu 2-3 dni (nie muszę jej codziennie kroić, nie tracę czasu i nie brudzę sprzętów lub deski i noża). Można przygotować posiłek na 2 dni lub zamrozić na czarną godzinę (pewnie większość mam tak robi i nie odkryłam tym zdaniem Ameryki). Np. na sprzątanie poświęcam 15 minut dziennie na każde pomieszczenie plus 15 minut na kuchnię. Pytasz czy mam zawsze porządek. Oczywiście, że nie. Ale porządki trzeba robić regularnie a ja tego nie znoszę. W domu mogłabym biegać ze szmatką cały dzień. Ale ja sobie wyznaczam 15 minut, podczas których robię wszystko szybko i intensywnie. Jeśli coś zostanie to na to nie patrzę;). Ale jeśli na ogarnięcie jednego pokoju potrzebujesz więcej niż 15 minut, to może powinnaś zastanowić się, czy nie warto zacząć odgracać mieszkania. Zmywarkę zawsze nastawiam wieczorem a rozpakowuję rano. Dzięki temu przez cały dzień mogę chować do niej naczynia. Itd. Wiele rzeczy można zaplanować tak, że będą robione „z automatu” i zajmą nam wtedy mniej czasu i nie będą zaprzątać głowy.

2. Delegowanie

W tym przypadku należy wykorzystać członków rodziny. Tak jak już pisała Marysia w swoim artykule, dzieci są w stanie nauczyć się sprzątania samemu swoich rzeczy. Jeśli będziemy krążyć po orbitach wszystkich członków rodziny to staniemy się sfustrowane. A tego przecież nie chcemy. Pamiętaj, że wasz dom tworzycie razem. Nie jest tak, że mąż pracuje, dzieci się uczą a domem zajmujesz się ty. Dom jest miejscem, gdzie wszyscy przebywacie i razem to miejsce tworzycie. Jeśli są rzeczy, które dzieci mogą zrobić we własnym zakresie (sprzątanie pokoju, wstawienie prania, układanie butów w przedpokoju czy nawet przygotowanie prostego posiłku, np. kanapek) to niech to robią. W końcu naszym zadaniem jest przygotowanie dzieci do dorosłego życia. Wyobraźcie sobie, że ja jako dorosła osoba nie umiałam zrobić nic! Nie umiałam dobrze wstawić pralki, zrobić smacznego obiadu (do tej pory mój mąż pamięta makaron z tuńczykiem i kaparami, z którego ja byłam bardzo dumna;) a on jadł bo jadł…). Wstyd się przyznać, ale wszystkie obowiązki domowe wykonywała za mnie mama. Miałam ogromny problem, gdy zaczęłam być odpowiedzialna za te najbardziej podstawowe rzeczy w domu. Obiady niesmaczne, pranie skurczone lub zafarbowane. Szczerze… wolałabym dojść do wprawy jako 10-latka a nie jako 25-latka. A ty jak się czujesz w swoim domu? Jako sprzątaczka, praczka i kucharka? Czy może jako kierownik zespołu, który deleguje zadania? Jeśli jesteś pracownikiem od zadań podstawowych to dziś właśnie ogłaszam twój awans. Zacznij delegować zadania. Zacznij prosić członków rodziny o pomoc. Moje dzieci bardzo chętnie pomagają, zwłaszcza, gdy widzą, że tata też pomaga. Muszę tylko jasno określać, jakie mam dla nich zadania. „Milenko, czy mogłabyś podlać kwiatki?” lub „czy mogłabyś pomóc mi rozpakować zmywarkę?”. Oczywiście mamo!:D. No nie zawsze to słyszę, ale na szczęście często tak. Mój młodszy synek (2,5 roku) ma z tym więcej problemu. Ale zakładam, że on jeszcze nie do końca wie, jak się zabrać za sprzątanie. Jego obowiązki to na razie wciskanie guzików na pralce:).

 3. Zlecenie

To już wyższa szkoła jazdy. Wymaga dodatkowych środków finansowych, chociaż nie zawsze. Kiedyś czytałam świetną książkę dla kobiet o oszczędzaniu. Był tam fragment o dodatkowych źródłach dochodu. Ogólnie chodziło o to, żeby zorientować się, ile zarabiamy na godzinę i przeliczyć, czy zatrudnienie pracownika do naszej firmy, lub pomocy do naszego domu będzie się opłacało. W zamian, czas, który spędzilibyśmy na zrobieniu tej czynności sami możemy poświęcić na dodatkowe zlecenia. Dokładnie tak samo jest w domu. My obecnie nie mamy pieniędzy na zatrudnienie sprzątaczki, ale gdy pracowałam, zdecydowałam się na pomoc raz w tygodniu na 2 godziny. Ja w tym czasie spędzałam czas z dziećmi. Zdecydowałam się na ten krok dopiero po długim czasie, gdy widziałam, że jedyne, co robię to praca, sprzątanie i gotowanie. A dzieci sobie… I naprawdę polecam zatrudnienie pomocy domowej wszystkim pracującym i zarabiającym nieźle mamom. To niesamowite uczucie, gdy po dwóch godzinach spaceru wracasz do czystego domu:).

Ale można także poszukać „darmowych” pomocników. Może babcia zaprosi was raz w tygodniu na obiad? U nas oczywiście to się nie sprawdza, bo mieszkamy 1000 km od najbliższej babci;). Ale znów. Gdy byłam w Polsce razem z trójką dzieci w czasie połogu (wiecie… zmęczona i osłabiona), a mój mąż musiał wrócić do pracy do Holandii, poprosiłam teściową o zabranie kilka razy starszych dzieci na weekend. Ja mogłam posprzątać i odpocząć a dzieci były w bezpiecznych rękach. Jeśli pracujesz, to nie polecam odsyłania dzieci jeszcze dodatkowo na weekend, bo to jeszcze bardziej osłabi waszą relację, ale może wspólna wycieczka do dziadków na obiadek będzie dobrym rozwiązaniem. Pomyśl, gdzie możesz złapać trochę czasu i energii.

Wg mnie czas spędzony z dziećmi i mężem i budowanie relacji są bezcenne. Podobnie odpoczynek, czas na modlitwę czy hobby. Za wszystko inne możesz zapłacić kartą;) jeśli cię stać oczywiście.

Podsumowanie

Teraz masz trochę czasu na refleksje. Czy twój dzień znika jak poranna mgła a ty nawet nie wiesz kiedy to się stało? Spójrz na swój dzień i poświęć trochę czasu na zorganizowanie go tak, żeby tobie było wygodnie. I nie miej wyrzutów sumienia, że cały dzień nie biegasz z mopem. Przecież w naszym życiu nie chodzi o to, żeby ciągle być zajętym, ale o to, żeby być szczęśliwym!

Ewa – mama trójki, blogerka, z mężem w ciągłych delegacjach. Mistrz organizacji pracy, gdy nie ma się pomocy od nikogo;).

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *