Temat dzieci w kościele nie jest obcy żadnemu bywalcowi tego miejsca. To znaczy – nie każdy musi mieć swoje dzieci, żeby zetknąć się z maluchami w kościele. Czasem słyszę gdzieś, że dzieci nie powinno zabierać się na mszę świętą bo przeszkadzają, biegają, rozpraszają wiernych… I że się nudzą, bo przecież nic nie rozumieją. Zaraz, zaraz… jak to: NIC NIE ROZUMIEJĄ? Czytałam kiedyś artykuł na jednym z katolickich portali, w którym pewien rodzic pisał, że kiedy jego dzieci się nudzą, wymyśla im różne quizy, pozwala wychodzić na dwór, liczyć kwiatki przy ołtarzu itd. Spotkałam się też na tak zwanym Zachodzie z przeszklonymi salami z tyłu kościoła, w których dzieci rysowały i bawiły się, w czasie gdy ich rodzice oddawali się modlitwie. Nie mówię, że jest to złe, nie chciałabym absolutnie krytykować żadnego proboszcza, który taką salę urządził, ale ja jestem temu przeciwna. Jeśli, droga Mamo, tak spędzasz mszę świętą z dzieckiem, to nie oceniam Cię, po prostu chcę przedstawić mój punkt widzenia.

Sama doświadczyłam tego, że z dzieckiem w kościele nie zawsze jest łatwo. Chcę jednak napisać, ku pokrzepieniu serc wszystkich zrezygnowanych mam, że nawet naprawdę malutkie dziecko może pozwolić rodzicowi (i innym wiernym) godnie przeżyć mszę świętą. We wspólnocie, w której jesteśmy, rodzice zawsze zabierają swoje dzieci na Eucharystię i naprawdę jest dla mnie budujące jak te maluchy potrafią grzecznie siedzieć na krzesłach, nie wiercić się i nie chodzić cały czas. I tu dodam – niezależnie od swojego temperamentu. Jak to możliwe? Moim zdaniem chodzi o wtajemniczenie dziecka w to, co dzieje się w trakcie mszy świętej. A w praktyce…

 

Po co przychodzimy na mszę świętą?

Jeżeli gdzieś idziemy, to wiemy po co. Idziesz do pizzerii, bo lubisz pizzę. Idziesz do kina, bo masz ochotę obejrzeć film na dużym ekranie. Idziesz do sklepu, bo nie masz jedzenia w lodówce. Idziesz do kawiarni czy restauracji, bo lubisz czasami wyjść z mężem na randkę (na pewno często to robisz, co? ;-)). A do kościoła po co chodzisz? Żeby dziecko chciało tam iść, najpierw sama odpowiedz sobie na to pytanie. Czym jest dla Ciebie msza święta, co Ci daje, czego oczekujesz, jakie masz doświadczenie w przeżywaniu jej, a może też czego Ci brakuje, jeśli z niej rezygnujesz? To bardzo osobiste pytanie więc żądnych podpowiedzi nie będzie 🙂 Nie wahaj się mówić dziecku o swojej wierze. Tp co jest ważne dla Ciebie będzie też istotne dla niego.

 

Co się dzieje?

Wyobraź sobie, że Twoja koleżanka z Wietnamu, którą poznałaś w trakcie studiów za granicą, zaprosiła Cię do swojego domu na wakacje. Któregoś dnia zabiera Cię do lokalnego kina na film, powiedzmy komedię, w języku wietnamskim, bez napisów. Wszyscy dookoła świetnie się bawią, a Ty siedzisz między nimi nic nie rozumiejąc. Próbujesz się połapać w fabule, domyślić się o czym rozmawiają, ale nie bardzo możesz nadążyć. Więc wreszcie dajesz za wygraną. I zasypiasz…

To jest wersja optymistyczna, bo jesteś dorosła i nie chcesz wyjść z kina, ani włączyć gry na komórce, by nie sprawić koleżance przykrości. O ile łatwiej byłoby gdyby znajoma opowiedziała Ci wcześniej fabułę albo w trakcie tłumaczyła co mówią aktorzy, prawda?

Myślę, że z małymi dziećmi w kościele jest podobnie. Ponieważ nie rozumieją co się dzieje w prezbiterium, nie interesuje ich to, nudzą się i szukają jakiejś rozrywki.

Wielu osobom wydawało się to śmieszne gdy my Krysi od maleńkości tłumaczyliśmy poważnie co dzieje się w trakcie mszy świętej, jakie jest znaczenie eucharystii, co robi ksiądz, o czym są pieśni, co oznaczają poszczególne znaki, które wykonują wierni. Dziecko 10-miesięczne (na takim etapie jesteśmy teraz z Jadwinią) rozpoznaje już 30-40 słów, rozumie znaczenie słów nie, nie wolno, zostaw, cicho, daj, weź itd to jest to dobry początek do tego, by mówić dziecku prostymi zdaniami co wolno a czego nie. Oczywiście taki osesek jeszcze niewiele z tego zrozumie, ale z każdym miesiącem będzie coraz lepiej, wiem to!

Z resztą, kiedy dziecko zna rytm mszy, tzn. liturgia czytań, ojcze nasz, znak pokoju, komunia święta, błogosławieństwo, to łatwiej mu podzielić mszę na mniejsze fragmenty i oczekiwać tego, co wydarzy się niebawem.

 

Twoje dziecko jest spokojne, moje nie…

I to już jest sprawa naprawdę niełatwa. Bo o ile spokojnemu, cichemu dziecku łatwo wytłumaczyć, że ma w kościele nie defilować przez całą długość kościoła, o tyle energicznemu na prawdę trudno jest wysiedzieć w jednym miejscu dłużej niż kilka minut. Jeśli jesteś mamą drugiego typu, witaj w klubie. Nie raz wracaliśmy z kościoła zniechęceni tym, że znów nasza córka była nieposłuszna i ciągle ją trzeba było upominać. Kiedy inne spokojne dzieci już dawno spokojnie siedziały ze spokojnym wyrazem twarzy na swoich spokojnych krzesłach, Krysia niespokojnie kręciła się na swoim miejscu. ALE. Z czasem było coraz lepiej. Zrozumieliśmy, że czeka nas po prostu więcej pracy, więcej tłumaczenia i więcej miłości do okazania, aby nasza niesforna, acz inteligentna córka zrozumiała gdzie i po co przyszliśmy. Czyli, przekonaliśmy jak zawsze, że DLA BOGA NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH! 🙂

 

 

 

2 Replies to “Z dzieckiem w kościele”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *