Bycie mamą nie jest łatwe (co tu dużo mówić, wiesz to), nieważne, czy jesteś mamą pełnoetatową, czy pracujesz zawodowo. Ilość „stresorów”, z którymi spotykasz się każdego dnia jest ogromna. Bycie mamą to ciągłe wzloty i upadki. Jednego dnia cieszysz się, bawisz z dziećmi, w domu jest czysto a twoja lista „rzeczy do zrobienia” prawie cała odznaczona. Innego dnia potykasz się o zabawki, jedno dziecko stoi ci przy nodze (bo głodne), drugie krzyczy z pokoju a ty właśnie mieszasz zupę, która jakoś tak wyjątkowo długo się gotuje. Patrzysz na zegarek z tęsknotą i myślisz: „jeszcze 15 minut i wróci mój mąż”. A tu nagle…. dzwoni telefon. Odbierasz… Spóźni się pół godziny bo szef przetrzymał go w pracy. Twoje zmęczenie i zdenerwowanie sięgają zenitu a cierpliwość się kończy.

Innego dnia idziesz na obiad do rodziny. Kochana ciocia zawsze łapie twoje dziecko za policzki, czego ty nie znosisz (nie mówiąc już o dziecku). Ciocie i babcie zasypują synka słodyczami, albo komentują jego wagę, czy zachowanie. Cały czas słyszysz uwagi. Ubierz dziecko cieplej, załóż mu czapkę, powinien zjeść jeszcze pół talerza zupy. Ty nie zgadzasz się z ich opiniami.

Takich sytuacji może być więcej, winda i sąsiedzi, wyjście do szkoły z trójką dzieci, opłacanie rachunków na poczcie, stanie z dziećmi w kolejce w sklepie. Ale mogą to być rzeczy poważniejsze, takie jak problemy finansowe czy kłótnie w rodzinie.

W takich momentach dla ciebie zaczyna się czas ogromnego stresu. Gdy ta sytuacja się kończy, stres także odchodzi. Często o nim zapominamy i żyjemy dalej, aż do następnego takiego samego wydarzenia, przy którym znów poziom naszego stresu osiąga maksimum. Nie tak być powinno. Nie lekceważ stresorów w swoim życiu, bo będą one narastać. Postaraj się sprowadzić stres w swoim życiu do minimum. Ale jak to zrobić? Jak sobie radzić ze stresem?

Często spotykam się z kursami pt. „zarządzanie stresem” lub „jak radzić sobie ze stresem”, ale zawsze temat ten dotyczy pracy. Nie pierwszy i nie ostatni raz szczególny przypadek mamy w domu lub pracującej zawodowo jest pomijany lub niedoceniany. Przecież my w domu mamy ciągłą sielankę :). Postanowiłam więc sama przygotować krótki „kurs” dla mam, które muszą w życiu codziennym radzić sobie z ogromnymi pokładami stresu.

Rozpoznaj czynniki powodujące stres

Świadomie obserwuj swój dzień, najlepiej cały tydzień (będziesz miała wtedy większy zakres stresorów i sytuacji) i zapisz (koniecznie zapisz!) wszystkie czynniki, które wywołują u ciebie zdenerwowanie lub stres. Może są to zabawki, o które się ciągle potykasz? Może ilość prania, która zalega w koszu? Dziecko, które stoi przy twojej nodze podczas gdy ty robisz obiad? A może napięty poranek, gdy szykujesz dzieci do przedszkola/ szkoły a siebie do pracy? Robienie w kółko tego samego? Ciągły bałagan? Zmęczenie? Brak czasu dla siebie?

Lista może być bardzo długa. Ja podałam kilka przykładów, ale dla ciebie mogą to być zupełnie inne rzeczy. Wg badań, główne czynniki powodujące stres to:

  • presja w pracy
  • pieniądze
  • zdrowie
  • relacje z innymi

A jakie są twoje czynniki? Teraz jest czas, żeby przestać czytać ten artykuł, wziąć kartkę i długopis i zrobić listę stresorów. Nie! Nie myśl, że zrobisz to później bo nie zrobisz:). Jeśli masz takie chwile, kiedy wybuchasz, kłócisz się, płaczesz lub fizycznie odczuwasz skutki stresu, właśnie teraz jest czas, żeby coś z tym zrobić. Listę uzupełniaj każdego dnia, gdy zauważysz sytuacje, w których stres bierze górę.

Obecnie powszechny luz jest bardzo modny. Nikt nie chce przyznać się do tego, że coś go tak zdenerwowało, że nie mógł spać. Może tobie też wydaje się to dziwne, że ktoś namawia cię do analizowania stresujących sytuacji. Przecież to jest życie! A życie jest stresujące. Tak, ale może być mniej:). Ja sama padłam kiedyś ofiarą ogromnego stresu. Doprowadziło mnie to do choroby. Teraz każdego dnia pracuję nad tym, żeby stres nie wziął góry nad moim życiem. To działa. I naprawdę polecam szczególnie każdej mamie walkę z tym destrukcyjnym uczuciem.

Według badań, 77% osób odczuwa fizyczne skutki stresu, 73% psychiczne a 35% ludzi stresujące sytuacje doprowadzają nawet do płaczu.

Jeśli są rzeczy, które powodują u nas ogromne zdenerwowanie, to żeby z nimi walczyć, musimy je najpierw rozpoznać. I nie myśl sobie, że nakrzyczysz, popłaczesz sobie, rzucisz talerzem 😉 i będzie po sprawie. Ta sytuacja wróci, a jeśli nie zidentyfikujesz stresora, zareagujesz znów tak samo.

Małymi krokami do spokojnego życia

Jestem zdecydowanym zwolennikiem małych kroków w każdym aspekcie naszego życia. Jeśli będziesz chciała zidentyfikować wszystkie stresory i z wszystkimi walczyć na raz, poddasz się bardzo szybko lub zestresujesz ;).

Dla mnie dobrym przykładem stresu dnia codziennego jest trójka głodnych dzieci przed obiadem. Taki dwu- trzylatek nie jest w stanie zrozumieć, że obiad będzie za 5 minut i albo stoi przy tobie i chce zaglądać do gara, albo szpera w szufladach w celu znalezienia jakiś smakołyków (dlatego słodycze trzymam wysoko). Do tego dochodzi równie głodna starsza siostra (która już umie radzić sobie z pustym żołądkiem) ale akurat uczy się pisać. Podtyka ci więc elementarz pod nos i pyta jak napisać literkę „M”. No i najmłodsze, ale najgłośniejsze właśnie zapełniło pieluchę i krzyczy, żeby ją jak najszybciej zmienić. Masz więc jęczenie dwulatka, krzyk niemowlaka i monolog pięciolatki. Ty nie możesz zebrać myśli, hałas doprowadza cię do szału. Poziom stresu rośnie…

Jeśli tak jak ja masz trójkę dzieci to pewnie nie raz miałaś taką sytuację. U mnie takie chwile (o dziwo) zdarzają się głównie, gdy jestem zmęczona. Jakoś w chwilach, gdy skaczę rześko w kuchni takie rzeczy się nie zdarzają (a może ich nie zauważam…).

Jeśli spotkałaś się ze stresującą sytuacją raz, to nie musisz od razu jej analizować, ale jeśli jest ich więcej to spisz je a potem zastanów się, w jakich sytuacjach się zdarzają i co można z nimi zrobić.

W powyższym przykładzie głodnych dzieci, można przygotowywać część posiłków wcześniej, żeby nie musieć robić ich na ostatnią chwilę. Starszemu dziecku można powiedzieć, że popiszecie, jak tylko zje cały obiad. Albo najlepiej znaleźć wszystkim jakąś wspólną zabawę (warto mieć takich kilka spisanych na kartce na czarną godzinę). Jeśli denerwuje cię ciocia męża, do której jeździcie na obiady, może warto jeździć na te obiady rzadziej. Nie! Nie mówię, żeby unikać ludzi. Jeśli denerwują cię wszyscy dokoła, to czas popracować nad sobą, bo raczej nigdy nie jest tak, że wszyscy są źli a jedna osoba to ta dobra biedna dusza, której nikt nie rozumie.

A teraz do rzeczy! Zrób tabelkę z trzema kolumnami:

1 kolumna: stresor

2 kolumna: w jakich sytuacjach

3 kolumna: co mogę z tym zrobić

Przykład?

Stresor: Mój syn ma spore problemy z zasypianiem wieczorem. Gdy wieczór się przeciąga, ja nie mogę nic zrobić dla siebie lub dla domu i się denerwuję. Zaczyna się nerwowa atmosfera.

W jakich sytuacjach: Gdy jedziemy gdzieś samochodem w godzinach popołudniowych i on zaśnie, lub gdy mieliśmy leniwy dzień (syn jest wypoczęty i ma dużo energii)

Co mogę z tym zrobić: Przede wszystkim mam świadomość, że jazda samochodem po południu jest problemem, więc staram się tego unikać. Zauważyłam, że Mieszko nie zaśnie, jeśli jest trochę głodny, nie biorę więc do auta przekąsek (gdy je w samochodzie zawsze zasypia. Nie wiem z czego to wynika), Gdy syn spał w ciągu dnia, wychodzę z nim jeszcze wieczorem na spacer, żeby go trochę zmęczyć, kładę go też pół godziny później (bo i tak wiem, że te pół godziny będą stracone na wiercenie się i wychodzenie z łóżka a po co się stresować).

To był prosty przykład, ale każda sytuacja ma jakieś rozwiązanie. Gdy już uda ci się skompletować tabelę, zacznij rozwiązania wprowadzać w życie. Niestety nie unikniemy wszystkich sytuacji stresowych, zwłaszcza, że część nie zależy od nas. Ale od nas zależy jak będziemy sobie z nimi radzić.

Przejdź off-line

W dzisiejszych czasach mamy „troszkę” za dużo informacji spływających do nas z wszystkich stron świata. Mamy telefony komórkowe, na których są darmowe whatsappy (pamiętacie, że w czasach, gdy sms kosztował 20 groszy ludzie pisali mniej?), skype (moja rodzina potrafi rozmawiać na skype godzinami), twitter, Facebook, instagram, gry, e-mail. To wszystko cały czas nas zajmuje. Ciągłe „pik”, „pik”, przypomnienia, „masz nową wiadomość”. Robisz zupę, „pik”, przewijasz dziecko, „pik”. To odwraca twoja uwagę i sprawia, że nie możesz zebrać myśli i skupić się na jednym zadaniu, zadanie się przeciąga i … stres. Wiem, jak trudno jest zrezygnować ze smartfona i nie to chcę polecić. Ale polecam wyłączenie telefonu na godzinę dziennie. Jeśli nie potrafisz na całą godzinę, wyłącz na pół godziny :). U nas rozwiązanie jest takie: mamy telefon stacjonarny, ja mam telefon z aplikacjami, z którego korzystam rano zanim wstaną dzieci i gdy starsze dzieci są w przedszkolu lub szkole i wieczorem, gdy dzieci idą spać, na resztę dnia go wyłączam (było mi bardzo trudno dojść do tego etapu i czasem włączam go w ciągu dnia, gdy wiem, że będę potrzebowała go użyć). Dzięki temu nie mam chwil totalnego rozproszenia. Podobnie jest z tabletami, komputerami. Wyłącz i zajmij się nimi dopiero, gdy będziesz naprawdę ich potrzebować.

Kontakty z ludźmi

Czy masz wokół siebie ludzi, którzy doprowadzają cię do szału? Np. koleżanka z pracy, albo sąsiadka? Jeśli tak, wiedz, że nie musisz z nimi przebywać. Oczywiste? Nie dla każdego. Czasem zmuszamy się do kontaktów, bo chcemy być mili. Koleżanka z pracy ciągle nas zagaduje a my chcemy dokończyć nasze zadanie i wrócić do domu jak najszybciej. Przeproś ją, powiedz „słuchaj, przepraszam, ale naprawdę muszę się teraz skupić na pracy, bo mam w domu bardzo dużo rzeczy do zrobienia. Chcę opuścić biuro o normalnej porze”. Koleżanka powinna zrozumieć. Jeśli ludzie, którzy cię denerwują są częścią twojej rodziny, może być trudniej. Jeśli to mama lub teściowa, ciocia, czy inne osoby, możesz zdecydować na ile chcesz angażować się w rozmowę na trudne tematy. Jeśli mama zwraca uwagę nt. diety dziecka, możesz grzecznie przeprosić i powiedzieć, że przemyślisz temat, ale teraz nie chcesz go rozwijać. Niektórych ludzi nie unikniesz i ja nawet nie zachęcam do tego. Trudne relacje też nas czegoś uczą. Ale sprawmy, żeby nas uczyły a nie frustrowały.

Zacznij świadomie organizować swój czas

Możesz przeczytać artykuł, który napisałam niedawno o zarządzaniu czasem. W tym artykule pisałam o automatyzacji, delegowaniu i zlecaniu zadań. W moim domu naprawdę się to sprawdza. Jeszcze pracujemy nad zupełnie perfekcyjnym systemem, ale maszyny gotujące, dzieci sprzątające wieczorem swoje zabawki to coś, co znacznie ułatwia dzień. Do tego wszystkiego dodam: odpoczywaj! Tak! Gdy odpoczniesz, odejdą złe myśli a do zadań podejdziesz z nową energią. Ja mam zawsze gorszy i bardziej stresujący dzień, gdy muszę działać na pełnych obrotach po nieprzespanej nocy.

Otaczaj się pozytywnymi ludźmi

Nie tylko redukcja negatywizmu jest skuteczna. Gdy zaczniesz unikać ludzi, którzy cię denerwują na pewno twoje życie stanie się spokojniejsze. Ale najlepszą metodą jest zwalczanie złego dobrym. Pomyśl o przynajmniej jednej osobie, która cię rozwesela (oczywiście poza dziećmi i mężem) lub ma na ciebie dobry wpływ. Utrzymuj z nią jak najczęściej kontakt. Jestem pewna, że udzielą ci się dobre emocje. U mnie Marysia :). A może zwrócenie się do Pana Boga, modlitwa? Mnie to zawsze pomaga.

Dieta

Ostatnio gorący temat. Dieta! Pewnie dziwi cię, że potrafi także pomóc przy redukcji stresu. Oczywiście, że tak. W zdrowym ciele zdrowy duch! A tak na poważnie. Gdy zajadamy się rzeczami, które nam szkodzą, nasz organizm nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Jesz za dużo potencjalnych alergenów, takich jak nabiał lub orzeszki? Może masz nietolerancję, o której nawet nie wiesz. Twój układ odpornościowy jest cały czas pobudzony a to może doprowadzić nawet do depresji. Z drugiej strony chemia dodawana do naszej żywności sprawia, że nasz organizm jest zanieczyszczony i nie funkcjonuje prawidłowo. Nie dziwmy się więc, że jesteśmy zmęczeni i rozdrażnieni. Zmiana diety na zdrowszą może pozytywnie wpłynąć na jakość twojego dnia.

Gdy powoli zaczniesz wprowadzać te zmiany do swojego życia, zauważysz, że stajesz się spokojniejsza, więcej się uśmiechasz, masz więcej czasu dla siebie i rodziny. Może nawet okaże się, że jesteś w stanie zająć się swoim hobby lub innymi sprawami, na które do tej pory nie miałaś czasu lub energii…

I tego ci z całego serca życzę!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *