Wracam do tematu minimalizmu i odgracania. Dlaczego? Bo czuję, że zbyt duża ilość rzeczy jest podstawowym problemem, z jakim spotykam się w ciągu mojego całego dnia (może nawet i życia). Ostatnio mam dość „ciężkie” dni. Mój mąż jest CAŁY czas w pracy. Naprawdę! Od poniedziałku do czwartku jest w Belgii w delegacji, w piątek i sobotę pracuje bo mamy dodatkowe wydatki. A ja muszę radzić sobie z domem i dziećmi. Jak to wychodzi? Nie zawsze najlepiej. Mimo, że staram się świadomie organizować czas sobie i dzieciom, proszę je o pomoc, kiedy się da, to jednak zmęczenie narasta a wraz z nim bałagan w domu, ilość niezałatwionych spraw i gorsza jakość jedzenia. Wpadam tym w błędne koło, bo wszystkie te rzeczy, które narastają, sprawiają, że czuję się bardziej zmęczona a im bardziej zmęczona jestem, tym więcej obowiązków narasta. Itd. Itp. Ale jestem dobrym obserwatorem 😉 i staram się zawsze z takich sytuacji wyciągać wnioski. I znów wracam do tematu minimalistycznego życia. Pisałam już o tym nie raz. Odgracałam każdy pokój po kolei, ale czy zrobiłam to dobrze? Chyba nie do końca. Owszem wyrzuciłam sporo rupieci, nawet kilka udało mi się sprzedać, ale nadal w domu zalega sporo książek, zeszytów, starych sprzętów, których nie chcę wyrzucać, bo liczę na to, że znajdę czas na sprzedanie ich. Teraz wracam do każdego z moich tekstów z osobna (sypialnia, pokój dziecięcy, salon, kuchnia) czytam je i od nowa odgracam pokoje. Ze świeżym podejściem i umysłem. Myślę, że kolejny krok da mi znów motywację do działania. A na dzisiaj przygotowałam świetne rady z kanału na YouTube PickUpLimes. 10 pytań, które możesz sobie zadać, gdy nie jesteś pewna, co zrobić z daną rzeczą. 5 pytań dotyczy twojego mieszkania, 5 pytań dotyczy zakupów. Jeśli zawsze będziesz pamiętała o tych pytaniach, nie tylko skutecznie oczyścisz swoje mieszkanie ze zbędnych przedmiotów, ale także nie zanieczyścisz go ponownie nowymi nikomu niepotrzebnymi rzeczami.

Nie miej w swoim domu niczego, co nie jest twoim zdaniem użyteczne lub piękne

Pierwsze 5 pytań zadaj sobie podczas sprzątania swojego domu:

Czy użyłam tego w ciągu ostatnich 6 miesięcy?

Jeśli odpowiedź brzmi tak: oczywiście zatrzymaj to. Jeśli nie, zastanów się, czy ta rzecz ma dla Ciebie wartość sentymentalną. Jeśli tak, możesz to zatrzymać. Ale uważaj, czasem trzymamy rzeczy, bo jesteśmy do nich przywiązani lub wydaje nam się, że coś dla nas znaczą (tak jak krzywa wieża z Pizy;)). Może jest to rzecz niezbędna. Wtedy też możesz to zatrzymać (jak np. kosiarka do trawy, której nie używa się zimą, więc 6 miesięcy leży nieużywana;)).

Jeśli robiłabym teraz zakupy, kupiłabym to?

Jeśli odpowiedź brzmi nie a ty nie widzisz żadnego zastosowania danego przedmiotu – wyrzuć/ sprzedaj.

Czy mam inny przedmiot, który robi to samo?

W moim domu pojawił się niedawno thermomix. Muszę więc pozbyć się blendera kielichowego, który teraz już tylko leży i zajmuje miejsce. Kuchnia jest najczęściej miejscem, w którym duplikują nam się sprzęty. Spójrz więc na nią szczególnie krytycznym okiem.

Czy ta rzecz do mnie pasuje?

Czy to ubranie jeszcze dobrze na mnie leży? A może zmieniłam styl i już mi nie odpowiada, ale trzymam to, bo jest w całkiem dobrym stanie? Czy książki o robótkach ręcznych, które kupiłaś 5 lat temu, bo chciałaś sama robić sweterki dla dzieci, to rzeczywiście strzał w dziesiątkę? Czy leżą i czekają na twoją emeryturę – wtedy zrobisz sweterki dla wnuków:). Czy orientalne kolczyki pasują do twojego stylu? Itd. A może masz jakąś wizję siebie? A rzeczy, które masz nie pasują do niej? Może chciałabyś uprawiać sport? Ale masz tylko buty na obcasie, które zakładasz z dziećmi na spacery (haha, ale wymyśliłam).

Czy trzymasz rzeczy z nadzieją, że pewnego dnia je naprawisz?

Ja mam tak z zegarkami. Mam nadzieję, że pewnego dnia wymienię w nich baterię. Co oczywiście się nigdy nie dzieje.

Ten kto kupuje to, czego mu nie potrzeba, okrada sam siebie

Kolejne 5 pytań zadaj sobie podczas następnych zakupów

Potrzebuję tego? vs Chcę to mieć.

Gdy następnym razem wpadnie ci w sklepie do rąk jakaś rzecz, zastanów się, czy rzeczywiście jej potrzebujesz. Zadaj sobie pytanie, do czego jest ci potrzebna. Oczywiście możesz kupić też rzecz, którą chcesz mieć a jej nie potrzebujesz:). Ale wtedy zadaj sobie pytanie, jak bardzo chcesz tę rzecz mieć (np. nowe piękne kolczyki – chcę je mieć tak bardzo, że nie będę mogła bez nich żyć?;))

Czy mogę poczekać tydzień zanim to kupię?

Zrób telefonem zdjęcie rzeczy, którą chcesz kupić i poczekaj tydzień, zanim rzeczywiście wydasz na nią pieniądze. Możliwe, że w ciągu tego tygodnia zupełnie o niej zapomnisz. Wtedy wiesz już, że nie była ci potrzebna. Możliwe też, że w ciągu tego tygodnia znajdziesz inną, dużo lepszą rzecz (lub tańszą)

Czy ta rzecz ma zastąpić inna, którą mam w domu?

Jest to bardzo ważne pytanie. Jeśli kupujesz coś, co ma zastąpić inną rzecz (np. robot kuchenny) to nie zapomnij się jej pozbyć. W ten sposób unikniesz ponownego zagracenia swojego domu.

Czy kupiłabym to, gdyby kosztowało 2x więcej?

Często robimy zakupy pod wpływem impulsu, bo to jest takie tanie lub właśnie jest w promocji. Szczerze. Wszystko jest zawsze na wyprzedaży, obniżone o 50% lub w najniższej możliwej cenie. A gdyby nie było? Kupiłabyś to? Jeśli nie, to może nie warto także i teraz wydawać na to pieniędzy.

Czy mogę to wypożyczyć zamiast kupować?

Książki! Czy mogę taką pożyczyć? Namiot lub walizka, gdy jedziemy na wakacje. Jest mnóstwo takich rzeczy. Zastanów się, czy od razu trzeba jechać do Tesco:) i kupować nową torbę, bo w starą się już nie mieścimy. Może mama, teściowa lub koleżanka mają akurat większą a na wakacje jadą miesiąc później niż my.

Ostatnio rozmawialiśmy z mężem o naszym nowym podejściu do życia. Kiedyś zarówno mnie jak i jemu, życie oszczędne i proste (lub minimalistyczne) wydawało się trochę żałosne. Wydawało nam się, że ludzie żyją oszczędnie i prosto bo muszą, bo ich nie stać. Dążyliśmy do tego, żeby mieć więcej, żeby nie musieć oszczędzać, żeby móc sobie pozwolić na dowolny zakup w dowolnym czasie, na rzeczy lepszej jakości, droższe. Ale nie zaprowadziło nas to do szczęścia. Teraz nie chodzimy do sklepu w weekendy, tylko do parku, nie jadamy w restauracjach tylko w domu, nie kupujemy rzeczy podwójnie tylko dlatego, że nam się podobają, lub dlatego, że nas na nie stać. Zyskaliśmy więcej czasu i energii dla siebie i dla naszych dzieci. Jesteśmy zdrowsi bo nie faszerujemy naszych ciał wysoko przetworzonym jedzeniem. I z czystym sumieniem mogę takie podejście polecić każdemu biednemu i bogatemu!

Jeszcze tylko muszę sprzedać kilka rzeczy i już będzie idealnie:).

Ewa

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *