Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić „wyjątkowego” gościa! Oto on a właściwie ona: figurka krzywej wieży z Pizy. Tak, tak… bardzo wyjątkowa:) – już wylądowała w koszu. A było to tak. Kilka lat temu mój szef wysłał mnie na fascynującą konferencję do Włoch. Biorąc pod uwagę to, że był upalny czerwiec, serwowane obiady były pyszne i sycące a konferencja naprawdę interesująca, wiele osób w godzinach popołudniowych zwyczajnie zasypiało w krzesłach. Ja ochoczo nagrywałam telefonem opadające głowy słuchaczy. Raz nawet dało się słyszeć głośne chrapanie. Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Ponieważ moja głowa także zaczęła w pewnym momencie opadać, zdecydowałam, że jedno popołudnie spędzę na zwiedzaniu. I tak trafiłam do Pizy. Kupiłam pamiątkę dla każdego członka mojej rodziny. A dla siebie? Akurat nic nie potrzebowałam, więc kupiłam małą tanią figurkę. Naprawdę? Prawie 30-letnia kobieta kupiła sobie pamiątkę z wakacji? No ale nie to jest najstraszniejsze. Jeszcze gorszy jest fakt, że ta figurka przeżyła z nami dwie przeprowadzki. Tak długo nie mogłam się jej pozbyć.

Trzymamy przedmioty bo mają wartość

Wiele rzeczy, które trzymamy w domu mają jakąś wartość. Albo materialną albo sentymentalną, można jeszcze do tego dodać wartość praktyczną. Np. talerze, kubki, miski – to rzeczywiście praktyczne przedmioty. Wartość sentymentalną mają zdjęcia, czy pamiątki z wyjątkowych miejsc lub chwil (np. narodzin naszych dzieci). Wartość materialną ma telewizor, którego nie posiadam na szczęście:). Ale figurka krzywej wieży z Pizy nie ma ani wartości materialnej, praktycznej (no zdecydowanie nie!) ani sentymentalnej – ta konferencja nie była dla mnie czymś wyjątkowym. Dlaczego więc ją trzymałam? Bo kosztowała pieniądze! Więc w momencie wyrzucania jej, wyrzuciłam 1 euro do kosza. W ten sposób możemy zawalić całe swoje mieszkanie różnymi niepotrzebnymi rzeczami a potem trzymać je, po to żeby nie wyrzucać pieniędzy do kosza. I tak powstaje błędne koło. Ja już pozbyłam się figurki. Trudno 1 euro wylądowało w koszu. Trochę szkoda. Ale przynajmniej wiem teraz, że nie warto wydawać pieniędzy na bzdury. Następnym razem, gdy będę w sklepie zadam sobie pytanie: czy ja naprawdę tego potrzebuję? A może za rok wyrzucę to do kosza bo będzie zawalało mi mieszkanie?

Salon musi być miejscem odpoczynku

Spójrz na swój salon. Czy jesteś w stanie w nim odpoczywać? Ja w moim nie byłam. Zaczęłam od pozbycia się dywanu (był już stary i trudno mi się go odkurzało), potem poleciała figurka krzywej wieży;), kontynuuje z pudełeczkami, ramkami… Mam duuuuuży problem z książkami. Ale działam. Powoli i rozważnie. Każdy salon jest inny. Niektórzy w pokojach dziennych mają też swoją sypialnię, dla innych stanowi on też jadalnię, a jeszcze inni mają tylko kanapę i telewizor. U nas w salonie stoi komputer, wieża, ale też regał z książkami i kanapa. Na szczęście tu nie śpimy bo byłoby mi niezwykle trudno ogarnąć to miejsce. Ale nie ma konkretnej rady na odgracenie tego szczególnego pokoju. Każdy musi znaleźć swój balans. Najważniejsze, żeby nasz salon był miejscem, które nas nie męczy a raczej odpręża. Pozbądźmy się więc rzeczy, które nie mają swojego miejsca, które zawsze musimy przekładać, gdy sprzątamy. Nie zawalajmy stołu stertą gazet, sprzedajmy książki, których na pewno nie będziemy czytać, itp.

Uwielbiam to? Czy tego potrzebuję?

Gdy będziesz odgracać salon, weź do ręki każdą rzeczy i zadaj sobie te dwa pytania. „Uwielbiam to?”, „czy tego potrzebuję?”. Jeśli na obydwa odpowiedziałaś „nie” to znaczy, że powinnaś się tego pozbyć. Jeśli lubisz kwiaty, zostaw je. Jeśli lubisz świece, zostaw je. Ja za świecami nie przepadam. A mam ich bardzo dużo. Ostatnio więc robię sobie kąpiele i wieczory przy świecach. Tak zwyczajnie, żeby je zużyć bez wyrzucania. Wiem, że to dziwne, ale do tego stopnia nie cierpię wyrzucać!:). W sumie to takie spędzanie czasu przy świecach jest miłe. Może, gdy już wszystkie zużyję, tak do tego przywyknę, że będę chciała kontynuować ten zwyczaj:). Powodzenia przy minimalizowania salonu. Jest to jeden z najtrudniejszych pokoi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *