Gdy myślimy o odgracaniu, najchętniej zaczęłybyśmy od zabawek naszych dzieci. To wyrzucałoby się najłatwiej. Przecież same nie jesteśmy z nimi w żaden sposób związane, a to one codziennie leżą na środku podłogi. Jednak nie o to chodzi we wprowadzaniu życiowych zmian, żeby zaczynać od wszystkich innych, tylko nie od siebie. Dlatego nie wyrzucajmy narzędzi męża ani lalek córeczce. Zacznijmy od naszego królestwa. Ja zaczynam od odgracania kuchni. To tu spędzam najwięcej czasu i mam najwięcej problemów z bałaganem. Policzyłam ostatnio, ile mam kubków, około 20 (sama nie wiem, czy gdzieś się jeszcze jakiś nie znajdzie). Naprawdę?! 20 kubków dla 5-osobowej rodziny, w tym niemowlaka na cycu? Talerzy w szafce mam ponad 30. To już chyba przesada. Samych imbryków do herbaty mam zaledwie… 3. Przecież nigdy nie używam wszystkich na raz…. Tak naprawdę mam dobrze umeblowaną kuchnię. wszystkie te rzeczy bez problemu się w niej mieszczą. Są schowane w szafkach i nie robią bałaganu… gdy są czyste…. Ale! Gdy się spieszymy (a dzieje się tak często) nie zastanawiamy się nad tym, czy możemy użyć tego samego kubka do herbaty lub przemyć talerzyk zanim nałożymy sobie nowe danie. Gdy szafki są pełne naczyń, od razu bierzemy nowe. A brudne naczynia rosną w zlewie.

Mniej znaczy rozsądniej, rozsądniej znaczy czyściej

  1. Naczynia. Zaczęłam od wyrzucenia nadłuczonych kubków czy talerzyków. Dziwię się, że przy takiej ilości naczyń, jeszcze takie rzeczy trzymałam. Ale sentyment ludzki nie ma granic. Postanowiłam zmniejszyć ilość kubków do 2 na osobę plus 1 dla gościa. 2 na osobę, żeby mogły się spokojnie zmywać w zmywarce, gdy my używamy jednego zestawu. To samo z talerzami i sztućcami. Odczułam ulgę. Oczywiście teraz wyciągamy talerze do momentu aż zobaczymy pustą szafkę.. Ale przynajmniej mamy wyznaczoną granicę. Imbryki też schowałam. Został jeden codzienny. Niestety nie dojrzałam jeszcze do wyrzucania czy sprzedawania wszystkich rzeczy. Zwłaszcza, że przy dzieciach dużo się niszczy. Na szczęście mamy spory garaż, w którym tymczasowo przechowam nieużywane naczynia do momentu aż będę gotowa na pozbycie się ich. Nadałam temu piękną nazwę: minimalizm kontrolowany. W skrócie polega on na tym, żeby pozbyć się niepotrzebnych rzeczy z pomieszczeń, których na co dzień używamy. Tak, żeby łatwiej się żyło i sprzątało. Piwnica lub garaż może to wszystko na razie przechować.
  2. Sprzęty kuchenne. To samo, co z kubkami. Wyniosłam te nieużywane do garażu a te rzadziej używane przeniosłam do pomieszczenia przy kuchni. Dzięki temu mam więcej miejsca w szufladach, do których mogę schować sprzęty z blatów. Zostawiłam w kuchni wyciskarkę do soków, blendery (ręczny i kielichowy). Do garażu poszła tarka elektryczna, stara sokowirówka, podgrzewacz do butelek i kielichy blendera ręcznego, a pod ręką mam młynek do przypraw i mąk, szatkownicę.
  3. Garnki. Wyrzuciłam wszystkie powlekane, z których schodzi otoczka. Są niezdrowe bo pod spodem jest aluminium. Zostawiłam garnki i rondelki ze stali nierdzewnej, patelnię WOK i do naleśników. Mam też grillową, ale ta wędruje do schowka. Mam też kawiarkę (to dla męża)
  4. Sztućce, noże i nożyki. Mamy tego mnóstwo! Niby nie zajmuje dużo miejsca, ale zasada jest podobna do kubków. Cały czas wyciągamy nowe. I potem w każdym miejscu na blacie leży mały nożyk do warzyw. Koniec. Zostają 3! Obieraczki do warzyw, nożyki, których nie lubię itp. oddałam do sklepu z używanymi rzeczami. One i tak nie mają żadnej wartości.
  5. Blachy i formy do piekarnika. Tak naprawdę to używam jednej na raz. A mam ich co najmniej 10. Piekę regularnie w dwóch albo trzech. Reszta jest używana sporadycznie. Do pudła!

Nie będę dłużej się rozwodzić nad poszczególnymi sprzętami. Zasady są proste. staramy się zgodnie z naszymi potrzebami zostawić jak najmniejszą ilość sprzętów i naczyń (po około 2 na osobę). W podręcznych szafkach kuchennych zostaje tylko to, czego używamy na co dzień. Sprzęty, których używamy raz w tygodniu mogą zostać schowane do szafek mniej dostępnych lub pomieszczeń pomocniczych a sprzęty, których używamy rzadziej niż raz na miesiąc możemy wynieść do piwnicy. Starajmy się oddać lub sprzedać jak najwięcej rzeczy, w miarę zdrowego rozsądku oczywiście…

Jak poradzić sobie w minimalistycznej kuchni?

Ja mam kilka słoików na zapas. Trzymam je, bo regularnie robię kapustę kiszoną, domowe pesto czy inne domowe przetwory. Dlatego przekładam resztki jedzenia do słoika i dopiero chowam do lodówki. Kiedyś chowałam do lodówki jedzenie w garnkach. Wydawało mi się, że oszczędzam podwójne mycie bo mogę jedzenie podgrzać w tym samym garnku. Ale co, jeśli ten garnek akurat potrzebuję? Poza tym garnki są zazwyczaj dużo większe niż słoiki. Często chowamy zupę, która zajmuje 1/3 garnka. Lepiej przelać ją do słoika i nie bawić się potem w przekładanie jedzenia z półki na półkę w lodówce. Czasem korzystam też z plastikowych pudełek, których się nie pozbywam, bo w nich mrożę, a mój mąż bierze jedzenie do pracy. Chyba, że mamy wielki gar pełny zupy. Nie wykorzystałabym wtedy 10 słoików. Wszystko logicznie i wygodnie a nie zgodnie ze sztywnymi bezsensownymi zasadami. Kubki szybko opłukuję w ciągu dnia, jeśli jest taka konieczność, a dopiero wieczorem chowam do zmywarki. Noże można szybko opłukać. Sprzęty, które stały na blacie wylądowały w szafkach (które magicznie się opróżniły). Jeśli kogoś denerwuje wyciąganie sprzętów, których używają na co dzień z szuflad to można je zostawić na blacie. Ale zapewniam, że wyciągnięcie takiego sprzętu nie trwa dłużej niż 30 sekund. Tak samo schowanie z powrotem. Więc 1 minuta dziennie. Nie za wiele, prawda? Nawet jeśli mam jakieś ozdobne pojemniki, chowam je do szafek. Cieszą moje oko, wtedy, gdy je otwieram. Na blacie już wystarczająco mnie cieszyły:).

W kuchni było dużo pracy… dlatego myślałam, że napiszę kolejnego dnia, ale trwało to w sumie jakieś 3… Jeszcze nie wszystko jest minimalnie, ale już poczułam ulgę. Kuchnia przejaśniała a ja od razu nabrałam ochoty na pracę, więc nastawiłam rzodkiewki do kiszenia:).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *