Dziś kolejny dzień wyrzucania, odkładania, oddawania… Sporo przy tym przemyśleń. Ile rzeczy udało mi się zgromadzić przez tak krótki czas. Zastanawiam się, gdzie ja miałam głowę, gdy kupowałam te wszystkie rzeczy, które teraz nadają się głównie na wysypisko. Chyba w moim życiu było mało zaufania. Chyba bałam się, że jeśli nie kupię tego teraz, to w przyszłości może nie będzie mnie na to stać? Może myślałam, że zaoszczędzę, przyjmując ubrania od koleżanek lub kupując jakąś rzecz w promocji. Sama nie wiem. A może nie było żadnego powodu? Może konsumpcjonizm do mnie wtedy przemawiał i utożsamiałam się z tym trendem? Teraz na pewno wiem, że gromadzenie, kupowanie, uleganie namowom, trendom czy reklamom nie jest dobre i prowadzi jedynie do błędnego koła – ciągłego sprzątania, przekładania i przede wszystkim: ZMĘCZENIA! Tak! Ja byłam bardzo zmęczona, gdy patrzyłam na górę rzeczy, którą trzeba poukładać. Z resztą nadal jestem bo odgracanie się jeszcze nie skończyło. Nadal w moim domu jest dużo niepotrzebnych rzeczy. Ale cieszę się bo z każdym dniem, podchodzę do tych rzeczy z coraz mniejszym przywiązaniem.

Bo to właśnie przywiązanie a także strach sprawiają, że gromadzimy. Przywiązujemy się do rzeczy, które kupiliśmy, one stają się nasze, więc są też częścią naszego życia. Ale musimy pamiętać, że to tylko rzeczy. Można je wymienić na inne. A czasu spędzonego z rodziną nikt nam nie odda. A co ze strachem? Naprawdę gromadzimy ze strachu? Wydaje mi się, że tak. Nie jest to strach, który spędza nam sen z powiek. Ale boimy się wyrzucić różne rzeczy bo co będzie jeśli będę tych rzeczy potrzebować. Będę musiała je kupić. A co jeśli nie będę miała wtedy na to pieniędzy albo już takich nie będzie w sprzedaży. Trzymamy tak więc rzeczy latami i mamy nadzieję, że kiedyś je wykorzystamy. Nie bierzemy pod uwagę, że czas, który spędzamy na sprzątaniu, przekładaniu i zmęczeniu… jest bardzo dużo wart. Przecież w czasie, gdy po raz kolejny zmywasz (bo nie zmieściło się w zmywarce) lub układasz ubrania w szafie (bo na ciebie wypadły, gdy ją otworzyłaś), mogłabyś np. pisać artykuł, tłumaczyć tekst, uczyć się języka. Lub co najważniejsze… budować relację z twoim dzieckiem. A przecież już gdzieś słyszeliśmy:

Dlatego mówię wam: nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? 26 Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? 27 Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? 28 Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, 29 a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich. 30 Jeśli zatem to ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca wrzucają, Bóg tak odziewa, to o wiele bardziej was, małej wiary! 31 A zatem nie martwcie się, mówiąc: „Co będziemy jeść?”, albo: „Co będziemy pić?”, albo: „Czym się odziejemy?” 32 Bo o to wszystko zabiegają poganie. A wasz Ojciec niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. 33 Zabiegajcie najpierw o królestwo i o jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. 34 Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy. Mt 6, 25-34

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *