Dzisiaj odwiedziła mnie znajoma. Oczywiście dzień zaczął się od sprzątania. Zauważyłam, że odkąd pozbywam się rzeczy, jest mi łatwiej doprowadzić dom do stanu „dla gości”. Najtrudniejszym punktem były rzeczy dzieci. Trójka dzieci to na szczęście nie 3 razy więcej zabawek, ale… prawie tyle…, bo przecież na święta żadne dziecko nie może zostać pokrzywdzone… Oprócz tego składanie porozrzucanych ubrań dziecięcych też zajęło mi sporo czasu. Postanowiłam więc przejść do kolejnego punktu. Do tego zachęcam też każdą mamę. Bo po zrealizowaniu założeń, które Ci teraz przedstawię, mam czas na napisanie tego oto artykułu przy filiżance ciepłej herbaty:). Więc zapewniam, że warto przynajmniej to przemyśleć.

Zabawki

Wszyscy bardzo dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze dzieci mają za dużo zabawek. Jednak trudno jest nam zdecydować, które zabawki są ważne a której trochę mniej (pamiętajmy, że zabawki nieważne nie istnieją). Jednak ja zauważyłam pewną zależność. A właściwie trzy:).

  1. Jedna z nich jest taka, że dzieci nie interesują się zabawkami w nieładzie. Nie są w stanie wyciągnąć i posegregować klocków itp. Trzeba to zrobić z nimi (czyli namówić je do sprzątania) albo za nie, ale potem za 5 minut większość z nich będzie w takim samym nieładzie.
  2. Druga zależność jest taka, że jeśli dzieci mają dużo zabawek (zwłaszcza w nieładzie) to ich główną zabawą jest ich rozrzucanie (robi to głównie mój dwulatek). Co powoduje bałagan. Dziecko nie wie na czym ma się skupić i w pewnym momencie się poddaje. Ja też tak mam, gdy zabiorę na wakacje zbyt dużo książek i w końcu nie wiem, od której zacząć;).
  3. A ostatnia. Gdy potykam się o zabawki i ciągle patrzę na ten ogromny bałagan, nie mogę się skupić i dobrze zorganizować (podobnie mam, gdy patrzę na rozrzucone rzeczy dorosłych, czyli nasze). Wtedy miotam się po domu, wszystkie zadania zajmują mi więcej czasu a z dziećmi bawię się mniej.

Dlatego już dawno nosiłam się z zamiarem ograniczenia ilości zabawek zarówno w salonie jak i w ich pokoju. Tak też zrobiłam. Oczywiście reszta zabawek poszła na razie do pudeł. Na sprzedaż czy oddawanie przyjdzie czas później. Jednak nie zamierzam oddać/ sprzedać wszystkich ich zabawek. Przede wszystkim powinno się zatrzymać kilka z nich na tzw. wymianę. Co jakiś czas wyjmuję dzieciom nowe zabawki a te, które im się znudziły chowam. Wiadomo, że zabawki „nowe” są ciekawsze. Polecam to też innym. Na razie schowaj część zabawek i poobserwuj dzieci. Czy rzeczywiście im tych rzeczy brakuje? A może Ty jesteś bardziej uśmiechnięta i masz dla nich więcej czasu. Może zamiast zabawy plastikiem, dzieci pomogą robić w kuchni ciasteczka?

Ubrania

Ubrania w naszych czasach naprawdę nie muszą być drogie. Możemy znaleźć spodnie czy bluzę nawet za 30 zł. Oczywiście, jeśli wolimy droższe sklepy to sytuacja wygląda inaczej. Ale dostęp do tanich ubranek dziecięcych jest łatwy. Nie tak jak kiedyś, gdy my byliśmy jeszcze dziećmi. Pamiętam, że jak mój brat podarł spodnie na kolanie, mama obcinała je i miał krótkie spodenki na lato. Teraz takich rzeczy się raczej nie robi. Więc dlaczego trzymamy przybrudzone ubrania? Bo może jeszcze założy do malowania farbami (a w szafie 3 sztuki koszulek na ten cel), a może tak po domu, do brudzącego obiadu? Taka bluzka w sklepie z używanymi ubraniami będzie kosztować dosłownie parę złotych więc lepiej się jej pozbyć i kupić coś też używanego, ale przynajmniej czystego (oczywiście jeśli nam brakuje ubranek, w co wątpię;)). Przejrzyj szafy dzieci. Ubrania za małe odłóż, zniszczone – wyrzuć, za duże włóż do torby i połóż w mniej dostępnym miejscu. Wyciągnij, jak dorosną:). Ode mnie dzisiaj wyszły dwie duże torby ubranek niemowlęcych. Jaka ulga!

Prezenty dla dzieci

No dobrze. Łatwo powiedzieć. Ale niedługo Dzień Dziecka. I co kupimy? Może…. nic? Może zabierzcie dzieci na wycieczkę i poświęćcie im ten czas. Jestem pewna, że bardziej się ucieszą. Możecie też kupić coś bardziej użytecznego. Np. sprzęt muzyczny (oczywiście w granicach rozsądku – ktoś będzie musiał nauczyć dziecko na nim grać). Ale czas dla dziecka zamiast rzeczy jest naprawdę najlepszym rozwiązaniem.

A co z prezentami od innych (babcie, ciocie itp.). My też dostajemy mnóstwo rzeczy od rodziny. Nawet wczoraj przyjechała do nas ogromna paczka z ubraniami (i do tego kilka zabawek). Ja załamałam ręce (chociaż cieszę się i jestem niezmiernie wdzięczna, że tak o nas dbają). Rzeczy nadal są zapakowane. Nie wzięłam jeszcze głębokiego wdechu i nie przejrzałam ich. Na szczęście udało mi się wcześniej namówić babcię, żeby wymieniła wszystkie rzeczy, które jej się uda na większy rozmiar. Bo naprawdę nie potrzebujemy teraz więcej ubrań. Sposób na babcię jest następujący. Gdy dostaniesz kolejną partię ubrań (a nie są ci potrzebne), a jesteś przekonana, że ci się nie przydadzą, poproś o paragon. Powiedz, że ubrania bardzo ci się podobają, dlatego chcesz, żeby dziecko w nich więcej chodziło, więc wymienisz je na rozmiar większy. Jeśli nie masz paragonu, to lepiej nie odrywaj metki, nowe ubrania sprzedaje się drożej niż stare lub bez metki.

A zabawki? Jeśli już ktoś musi kupować zabawkę, poproś, żeby konsultował z Tobą jaka ta zabawka ma być. My np. dostaliśmy kiedyś trzeci wózek dla lalek. Innym razem dwa łóżeczka dla lalek a jeszcze innym konia na biegunach (wszystko dla jednej dziewczynki). Wyobraźcie sobie, ile zajmuje to miejsca. Ostatnio poprosiłam o niekupowanie zabawek. A gdy już muszą, niech to będzie coś bardzo małego, symbolicznego. Dziecko nie zna się na cenach. Nie wie, co jest drogie a co tanie.

Mam nadzieję, że moje rady choć trochę ci się przydadzą i zmotywują do zmiany życia na prostsze i łatwiejsze.

Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *