Czy jest dziecko, które nie wypowiedziało nigdy tego zdania? Nie wydaje mi się. O wpisie dotyczącym szkodliwego wpływu słodyczy na zdrowie myślę już od dawna… i jeszcze do niego nie dojrzałam 😉 Natomiast korzystając z tego, że Jadzia świergoce już od godziny w ten niedzielny poranek, postanowiłam skorzystać z wolnego (!) czasu i zaproponować mamom kilka przekąsek, które zajmą małe rączki i będą w stanie zadowolić dziecięce podniebienie.

Najlepiej, już przy rozszerzaniu diety niemowlaka zwracać uwagę na to, żeby nie podawać mu gotowych kaszek z cukrem, nie dosładzać jedzenia, a przekąski i desery dla dzieci typu jogurtów, pudingów, serków i batoników zazwyczaj powinniśmy omijać szerokim łukiem (o tym też wkrótce napiszę).

Krysi nie udało nam się ustrzec przed słodyczami ale po pierwsze, staramy się zawsze wybierać te „mniej szkodliwe” a po drugie, nie dostaje ich zbyt często. Codziennie za to sięgamy po poniższe propozycje:

  • orzechy – laskowe, migdały, włoskie, nerkowca, fistaszki (prosto ze skorupki, które, by the way, nie są orzechami tylko strączkami ;-))
  • miękkie bakalie (bez dwutlenku siarki) – morele, śliwki, figi, rodzynki, żurawina (najlepiej z cukrem trzcinowym), daktyle (wczoraj kupiłam tak słodkie, że po jednym miałam dosyć słodyczy!!! Bardzo oszczędne rozwiązanie:-))
  • chipsy z jabłek, gruszek, buraków, marchewki
  • pestki dyni, słonecznika
  • pieczywo chrupkie, wafelki ryżowe, chrupki kukurydziane (bez GMO)
  • jogurt naturalny (w składzie powinno być tylko mleko i bakterie) z owocami (świeżymi lub mrożonymi) lub bakaliami
  • gorzka czekolada (my jemy 70%)
  • świeże owoce i warzywa, pokrojone na małe kawałki (kiedy dam Krysi do ręki całego banana czy jabłko, niechętnie po nie sięga ale wystarczy, że pokroję owoce na kawałki, a marchewkę w słupki i zajada się nimi ze smakiem)
  • wszelkiego rodzaju domowe ciasta i desery – wiem, że biała mąka i zwykły rafinowany cukier nie są zdrowe ale wolę przygotować w domu ciasteczka z trzech składników (mąka, cukier, masło) niż kupować ciastka maślane, które mają tych składników dwadzieścia, jak się domyślacie, w większości niekoniecznie zdrowych.
  • „zdrowe” lizaki, ekologiczne żelki, które nie zawierają chemii, białego cukru i kosztują tyle co 10 zwykłych lizaków lub 5 paczek żelków.

Wiadomo, że kiedy jesteśmy u kogoś z wizytą, nie będziemy nosić swoich słodyczy w pojemniczku, bo to by było niewygodne, dziwne, a nawet trochę niegrzeczne 😉 Ja staram się zachować zdrowy rozsądek. Jeśli raz na tydzień córka zje niezdrową wersję słodyczy a przez resztę czasu będzie jadła ich zdrowe odpowiedniki, to nic jej się nie stanie. Organizm poradzi sobie z tą trucizną 😉

A od teraz, droga Mamo, spodziewaj się mrożących krew w żyłach wpisów dotyczących składu jedzenia, którym raczymy siebie i swoje dzieci… 😉

Marysia

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *