Wiele osób uważa, że mamie łatwiej jest podjąć decyzję o rezygnacji z pracy niż zakasać rękawy i na siłę gnać. Otóż nic bardziej mylnego. Oczywiście praca zawodowa przy dziecku, dwójce, trójce…. jest nie lada wyczynem! Jednak powiedzieć sobie, rodzinie, światu o tym, że cała moja edukacja i doświadczenie, te wszystkie lata i noce spędzone na nauce, praktyki, pieniądze włożone w kursy i szkolenia, zostają teraz odłożone do pudła i schowane głęboko w piwnicy. Wyciągnę je za kilka lat. Będą pewnie przykurzone, niektóre się zniszczą, inne zgubią a jeszcze inne będą przestarzałe.

Pytanie czy za te kilka lat z tymi przykurzonymi doświadczeniami, mama znajdzie pracę? I to chyba jest główny problem dzisiejszych czasów, strach przed tym, co będzie za kilka lat.
Mam dokładnie ten sam problem. Niedawno skończyła mi się umowa o pracę, potem jeszcze resztka zasiłku macierzyńskiego. Po skończonej umowie wpadłam w panikę i zaaplikowałam o pracę, nawet zostałam zaproszona na rozmowę. Ale potem pomyślałam, czy naprawdę chcę zostawiać maluchy gdzieś w przedszkolach? Gdy już zapomniałam o moich przemyśleniach a zasiłek macierzyński też się skończył, znów zaaplikowałam 😀 . Masakra! Strach przed tym, co będzie za kilka lat jest dość przytłaczający.

Jednak z drugiej strony, codziennie czytam o rozwoju dzieci. Wiem, jak ważna jest uwaga i entuzjazm rodzica przy wychowaniu. A jak znaleźć chwilę dla dziecka przy pracy 40 godzin tygodniowo? O entuzjazmie już nie wspomnę 😉 . Poza tym dieta ma ogromne znaczenie (a jak tu utrzymać zdrową dietę, pracując?). Wiele z tych pytań i wątpliwości znów skłania mnie do tego, żeby jednak nie gnać, żeby poczekać jeszcze chwilę…

Najważniejsze jest to, żeby mamy pracujące i mamy niepracujące nie oceniały się nawzajem i nie mówiły: „o jaka zła matka, cały czas siedzi w pracy” albo „ta baba to tylko siedzi na tyłku i nic nie robi. Ile przecież pracy jest przy małym dziecku? Może zacząć pracę bez przeszkód”. Itp.

Ostatnio widziałam niezbyt fajny wpis kobiety, która została freelancerem (czyli wychowuje dzieci i bierze jakieś dodatkowe zlecenia). Umieściła zdjęcie swojej głowy zamiast łba kury i zadała pytanie: „Czy ty lubisz być kurą domową?”. Freelancer brzmi dumnie, prawda? Mama ma dodatkowe fuchy. Nie ogranicza się tylko do sprzątania i gotowania (tak jakby macierzyństwo polegało tylko na tych dwóch czynnościach…) Ja też zostałam freelancerem i wiem, że freelancer freelancerowi nierówny. Można mieć jedno zlecenie na pół roku i też jest się freelancerem.

Ja doceniłam czas z moimi dziećmi jeszcze sprzed moich różnych pomysłów (blogi, zlecenia dodatkowe, firma męża, itp.) i muszę przyznać. 100% uwagi dla dziecka, zero stresu, slow-life to jest to, o czym wiele mam marzy!

Ale nie wszystkie mają odwagę zdecydować się na ten krok…

Ewa

POLECAMY:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *