Nigdy nie lubiłam kiszonek. Jako dziecko na ogórki i kapustę mówiłam BLE! Uwielbiałam za to słodycze. Los chciał, że teraz nie mogę jeść słodyczy, ale za to muszę kiszonki. Nauczyłam się więc kisić wiele warzyw i o dziwo, zaczęły mi bardzo smakować. Nie dziwię się, że kiedyś nie przepadałam za produktami fermentowanymi. Te ze sklepu mają zupełnie inny smak niż domowe, zdecydowanie gorszy. Dzisiaj kiszona rzodkiewka. Wygląda i smakuje super! Trochę jak kiszone ogórki (jak to stwierdził mój mąż). Jest delikatniejsza od tej świeżej, dlatego smakuje też dzieciom. Można ją dodawać do sałatek lub na kanapki. Danie dla każdego, kto potrzebuje zastrzyku dobrych bakterii. Mniam! (Mniam dla wybranych, nie wszystkim musi smakować;))

Składniki:

pęczek rzodkiewek

2-3 ząbki czosnku

1,5 szklanki przegotowanej i ostudzonej wody (musi być letnia)

3/4 łyżeczki soli

dwa słoiki (duży i mały, mniejszy musi mieścić się w większym)

Przygotowanie:

Słoiki pasteryzuję (np. w piekarniku). Rzodkiewki kroję w plasterki, ząbki czosnku na pół, wrzucam wszystko do słoika. Sól rozpuszczam w wodzie i zalewam nią rzodkiewki, przyciskam mniejszym słoikiem a większy zakręcam. Odstawiam na 6 dni (czasem może to potrwać dłużej). I gotowe!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *