Temat finansów dotyczy każdego, nie tylko mam. Jednak nas dotyka on szczególnie. Każda mama, ze względu na finanse właśnie, podejmuje różne życiowe (większe lub mniejsze) decyzje. Należą do nich m.in.:

  • praca czy dom? Pozostać w domu i zająć się pełnoetatowym wychowaniem dzieci, czy wrócić do pracy?
  • Brać dodatkowe zlecenia?
  • Pójść z dziećmi do kina czy do parku (bo taniej…)?
  • Kupić Dady czy Pampersy? (Bardzo ważna decyzja 😉 )
  • Wakacje w Bieszczadach czy Kołobrzegu? (zapewniam, że z jednego z tych miejsc przywieziesz pusty portfel, zgadnij z którego;))
  • …. (tu wpisz swoje decyzje finansowe, które podejmujesz na co dzień)

Mnie samej temat finansów dotyka, dotyczy i nurtuje. Często zastanawiam się nad moimi wyborami właśnie w kontekście finansów. Zastanawiam się np. czy warto wracać do pracy na etat, przetrawiam ceny ekologicznych produktów czy rozważam wzięcie pomocy domowej (to najważniejsze). I wiem jedno: wszystkie te wybory wpływają na siebie nawzajem. I wiem też drugie ;): moda, oczekiwania świata (rodziny, znajomych) czy trendy społeczne mogą zupełnie zamazać nam racjonalny obraz finansów domowych i oszczędzania.

Mam nadzieję, że ten tekst pomoże ci lepiej zarządzać finansami. I może w przyszłości umożliwi (jeśli musisz dużo pracować) spędzanie więcej czasu z rodziną. 

To samo środowisko, różne podejście

Nie znam zbyt wiele osób, które ledwo wiążą koniec z końcem, ale wśród moich znajomych i rodziny są ludzie, którzy zarabiają mało, średnio, dużo i bardzo dużo (w sumie cały przekrój). Różnie też wygląda ich życie. Czasem osoby, które zarabiają mało mają spokojniejsze życie niż ci, którzy zarabiają naprawdę dużo. Nie pożyczają, nie mają zbędnych wydatków, może nie żyją w luksusach, ale ich luksusem jest spokój. Ludzie, którzy mają duże zarobki mają często dużo więcej stresu (oczywiście nie jest to reguła). Są przypadki ludzi, którzy żyją na luzie ale też takie, których życie przygniata. Za dużo kredytów, zbyt wysokie wymagania i oczekiwania. Dlaczego? Bo nie potrafią zarządzać wydatkami.

Gdy pracowałam, wcale nie mieliśmy dużo więcej pieniędzy niż teraz (a zarabiałam dość dobrze). Obecnie moja wypłata (urlopowa) idzie w całości na konto oszczędnościowe. Jak to się stało?

Gdy mieliśmy dwie pensje (i bardzo mało czasu), wszystko kupowałam nowe, często wyrzucaliśmy spore ilości jedzenia (bo się psuło), dodatkowo wydawaliśmy na przedszkole, paliwo do pracy (kupiliśmy też drugi samochód na dojazdy) i na gotowe jedzenie (np. w kantynie lub restauracji) czy kawę. Pracowałam, ale większa część mojej pensji rozpływała się w powietrzu. Na szczęście ostatni rok pokazał mi, co robię źle i obecnie bardziej zwracam uwagę na to, ile wydaję i przede wszystkim na co wydaję pieniądze.

Nie bądź niewolnikiem swoich wyborów

Czasem zdarza nam się jeszcze usłyszeć, że kogoś nie stać na dziecko lub, że dziecko kosztuje. Często mamy właśnie tak argumentują swój powrót do pracy. Ja też kiedyś myślałam, że dzięki mojej pracy nasz poziom życia będzie bardzo wysoki. Stało się inaczej. Praca na pełen etat i wychowanie dzieci zupełnie mnie wyeksploatowały. Nawet, gdy zmniejszyłam czas pracy do 4 dni w tygodniu i tak czułam, że cały czas biegnę. Ja biegłam a poziom życia wcale nie był wyższy niż jest teraz. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że był dużo niższy bo nie mieliśmy czasu na budowanie więzi.

Jak zmniejszyć ilość wydatków:

  1. Kupuj mniej – za dużo mamy i za dużo chcemy

Na tym blogu już nie raz przewijał się temat minimalizmu. Kupujesz wszystko to, co ci się podoba. Łapiesz się za coraz to droższe i lepsze kosmetyki, kupujesz ubrania mimo, że twoja szafa pęka w szwach. Po co? Z niewiadomego powodu. Moja teoria jest taka: wychowała nas telewizja, filmy i seriale, w których napatrzyłyśmy się na kobiety sukcesu, które z kubkiem gorącej kawy i najlepszą przyjaciółką robią rundki w sklepach, przebierają się bez końca a przyjaciółka robi miny zachwytu lub dezaprobaty. Potem taka pani wychodzi ze sklepu zawalona torbami ale z uśmiechem na twarzy. Tylko ciekawe kto za to zapłacił… Wydaje mi się, że mnie też w pewnym momencie dotknął ten trend bo na początku małżeństwa ciągałam tak po sklepach męża. On okropnie!!! się nudził. Widziałam, jak się męczy. Obecnie, jeśli już muszę, kupuję ubrania sama a gdy jesteśmy razem dostosowuję się do jego tempa (5 minut na sklep ;)). On chyba nie oglądał tych samych seriali, co ja … ;). Jednak wciąż widzę w centrach handlowych pary: żona odsuwa kotarę i wychodzi jak na wybiegu, podczas gdy znudzony i zmęczony mąż robi dobrą minę do złej gry.

Zastanów się, czy rzecz którą chcesz kupić jest dla ciebie w tym momencie niezbędna.

Może robisz zakupy dla przyjemności? Dobrym pomysłem jest poczekanie 24 h zanim coś kupimy. Zrób zdjęcie rzeczy, którą chcesz kupić i poczekaj do następnego dnia. Może o niej zapomnisz albo okaże się, że wcale tak ci na niej nie zależy.

2. Planuj 

Planowanie jest trudne. Ja sama rozpisuję plany dnia przez jeden tydzień a w kolejnym moje życie to jeden wielki chaos. Planowanie posiłków udaje mi się jedynie na trzy dni do przodu a i po dłuższym czasie takich zaplanowanych posiłków mam ochotę na jakiś spontan. Ale jedno wiem na pewno: gdy planuję posiłki, wydaję mniej na jedzenie bo nie wyciągam ręki po niepotrzebne produkty. Mniej rzeczy też mi się psuje. Gdy zaplanuję tydzień, nie wybieram się z dziećmi w miejsca, które kosztują, takie jak sala zabaw, czy kino bo akurat nie wiem, co zrobić z czasem i jak zająć dzieci. Oszczędzam więc pieniądze (i to wbrew pozorom sporo pieniędzy). Planowanie jest trudne, ale jest też bardzo przydatne i warto się go nauczyć.

3. Odkładaj i oszczędzaj 

Pytasz: jak to zrobić, gdy ledwo wystarcza mi na podstawowe wydatki? Gdy tylko dostajesz wypłatę, prześlij określoną sumę na konto oszczędnościowe. Niech to nie będzie zbyt duża suma, żebyś nie miała pokusy przesłać ich z powrotem na normalne konto i wydać. Ale niech te pieniądze już tam zostaną (tak! Nawet jeśli jest to 10 zł). Wyrobi to w tobie pewien nawyk. Jeśli jeszcze nie masz konta oszczędnościowego, to koniecznie je załóż. Najlepiej takie, z którego trudno jest wypłacić pieniądze i które ma dobre oprocentowanie. Np. w mBanku jest konto emax, z którego przelew można zrobić raz w miesiącu, za każdy kolejny się płaci (to motywuje, żeby nie ruszać). Z kolei PekaoSA ma dość dobre oprocentowanie konta oszczędnościowego dla dzieci MójSkarb a pieniądze można z niego wypłacać w każdej chwili (do pewnej kwoty).

4. Spłacaj długi

Najlepiej w ogóle pozbyć się wszelkich długów i kredytów. Ale nie oszukujmy się, w naszych czasach jest to prawie niemożliwe. Pożyczanie kosztuje. Wie to każdy, kto ma kredyt na najbliższe 30 lat ;). Kredyt na mieszkanie warto wziąć z ratami malejącymi – jest tańszy i szybciej maleje w oczach. Rób też regularne nadpłaty. Nawet na najlepiej oprocentowanym koncie oszczędnościowym nie zarobisz tyle, ile możesz zaoszczędzić na procentach, nadpłacając kredyt hipoteczny.

Nie zadłużaj się także do granic możliwości. Lepiej mieszkać w M3 spokojnie niż w M4 ze stryczkiem na szyi.

5. Ucz dzieci oszczędności

To nic złego wytłumaczyć dziecku, że kolejny miś do kolekcji (jakiś dwudziesty!) to nie tylko niezbyt mądry pomysł, ale do tego kosztowny. My kiedyś reagowaliśmy na każde „daj” i „kup” (bo przecież mieliśmy pieniądze). Teraz tłumaczymy dzieciom, że jeśli oni wydają bez sensu pieniądze, to my mamy dla nich mniej czasu, bo ktoś na te wydatki musi zarabiać.

Ostatnio wytłumaczyliśmy dzieciom, że pomazana przez nich ściana i zerwana roleta (niewinne zabawy) będzie nas kosztować nie tylko pieniądze ale i czas na naprawę. Nie będziemy więc mogli się z nimi bawić. To działa! Naprawdę działa! Dla dzieci czas z rodzicami jest dużo cenniejszy niż jakakolwiek zabawka. Ale skąd mają wiedzieć, jakie są zależności, jeśli im o tym nie mówimy.

Tak samo warto zwrócić uwagę na odkręconą wodę podczas mycia zębów. Może to szczegół, ale rachunki rosną.

6. Używane robi się modne – nie bój się używanych rzeczy

Rower dla dziecka, z którego wyrośnie za 2 lata? Albo łóżko. Nie bój się kupować rzeczy używane. To nie jest oznaka słabości, wręcz przeciwnie.

Mieszkam w Holandii, kraju skąpców i skner!:) Odnoszę wrażenie, że większość Holendrów kupuje właśnie używane rzeczy. A nie oszukujmy się, ich stać na nowe! To tutaj nauczyłam się, że lepszy rower używany (bo i tak ukradną). I tu też zauważam, że to nie ma znaczenia, czy kupię łóżeczko używane, czy nowe, śpi się tak samo ;).

7. Przygotowuj jedzenie w domu. Unikaj restauracji i zamawiania

Nie ma nic droższego i mniej zdrowego niż jedzenie na mieście. Nie tylko nafaszerowane jest solą, glutaminianem sodu i innymi dodatkami, ale też przygotowywane jest wcześniej, z produktów mrożonych. Jest to temat na oddzielny post!

Oprócz tego, że niezdrowe to jeszcze bardzo bardzo drogie. Przelicz sobie chociaż raz, będąc w restauracji, ile za taki obiad byś zapłaciła, przyrządzając go samodzielnie. Zdziwisz się, jaka będzie różnica (zwłaszcza, gdy masz pięcioosobową rodzinę).

Wiele z tych porad wydaje się oczywista, ale bardzo często o nich zapominamy, gdy jesteśmy zapracowani. A jesteśmy zapracowani, bo o nich zapominamy ;). Zastanów się, czy chcesz trwać w błędnym kole finansowym. Czy może lepiej na chwilę się zatrzymać i podejść do tematu bardziej rozsądnie.

Ewa

 

 

 

 




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *