EKO dziecko… Która z nas o tym nie myślała. Czytałyśmy zastanawiałyśmy się nad tym, co by tu zrobić, żeby dziecko było zdrowsze i szczęśliwsze przy użyciu jakiś oryginalnych eko-metod. I nagle wpadają nam w ręce informacje o… pieluchach wielorazowych. Wszyscy je zachwalają. Są wspaniałe, super wyglądają, łatwe w użyciu, a przede wszystkim są…. EKO! Tylko skoro są one tak wspaniałe to dlaczego większość mam ich nie używa. Dlaczego wolimy zakładać pampersy lub Dady? A no! Ja wiem dlaczego. Tylko nie wiem dlaczego wcześniej o tym nie czytałam….

Gdy urodziło się u nas drugie dziecko a w pobliskim sklepie przestano zamawiać eko pieluchy Naty (które były jeszcze w przystępnych dla nas cenach), zaczęłam myśleć o jakiejś innej eko formie pieluchowania. Los chciał, że miałam obok siebie znajomą, równie nakręconą na eko dziecko. I tak się zgadałyśmy. Ja zostawiłam koleżance logistykę a sama czekałam na cudowny prezent w postaci wielkiego pudła z pieluchami, wkładami, proszkami itp.

Pierwsze dni z pieluchami

Na początku było strasznie. Pieluchy przeciekały cały czas, co chwilę musiałam zmieniać Mieszkowi ubrania a jego pupa dostała odparzeń. Pomyślałam…. i prawie 1000 zł NA TO?!!!! Na szczęście Ola uspokajała i cierpliwie czytała o problemach i ich rozwiązywaniu a potem dzielnie przekazywała wiedzę mnie. I tak jakoś się oswoiłam. Pieluchy prałam i wieszałam i prałam i wieszałam i tak w kółko. Było już całkiem dobrze, aż…wróciłam do pracy. Wtedy na długo powiedziałam eko-pieluchom NIE! Raz jeszcze próbowałam do nich wrócić, ale kupa była już… ach zrezygnowałam po pierwszej. Niestety. Taka już jestem. I tak sobie żyłam z myślą o wyrzuceniu 1000 zł do kosza. W tym momencie przeliczyłam, że byłoby to jakieś 920 zł… ;). Na szczęście pojawiło się trzecie dziecko. I to ono jest teraz ofiarą EKO mamy :). Dobromir zakłada pieluchy praktycznie codziennie. Więc powoli koszty się zwracają a ja cieszę się, że nie zaśmiecam środowiska. Nie wiem, jaki jest obecnie stan wiedzy w internecie na temat eko pieluch. Gdy ja szukałam o nich informacji, znajdywałam tylko pozytywne opinie. Jakie one są cudowne, wspaniałe, kolorowe a pupa dziecka szczęśliwa. Gdy miałam z nimi problemy, przyszło mi do głowy, że te pozytywne opinie pisane są albo przez osoby, które zajmują się sprzedażą, albo mamy, które nie chcą przyznać się, że zrobiły błąd. Teraz po latach, mogę obiektywnie napisać, że nie są takie złe i może nawet… zdecydowałabym się na ich kupno jeszcze raz.

Wady i zalety ekopieluch

Nie znam się na pieluszkach wielorazowych. Jest mnóstwo rodzajów kieszonek, wkładów itp. Ja mam… normalne. Naprawdę nie wiem do końca jakie. Kieszonki z polarkiem w środku. Wkłady bambusowe, z mikrofibry, węglowe i bawełniane. Ot tyle mojej wiedzy. Przejdę więc do konkretów, czyli wad i zalet:

zacznijmy od zalet:

  1. Gdy planujemy większą rodzinę zdecydowanie zaletą są finanse! Przy drugim dziecku zaczniemy na nich oszczędzać
  2. Nie zaśmiecamy środowiska + nie musimy codziennie wynosić śmieci (oszczędzamy też worki)
  3. Pupa dziecka będzie zdrowsza (nie będzie miała codziennie kontaktu z chemią z pieluch jednorazowych). Jest to na pewno ogromna zaleta
  4. Fajnie wyglądają
  5. Nie musimy nagle biec do sklepu, bo nie zauważyliśmy, że kończą nam się pieluchy – mamy je zawsze pod ręką
  6. Szybciej odpieluchujemy malucha, żeby nie musieć już prać
  7. Mamy satysfakcję, że robimy coś dobrego, np. oszczędzamy więcej pieniędzy (wiem, że to jest głupi powód, ale sama doświadczyłam potrzeby pokazania, że moje bycie w domu na coś się przydaje)

a teraz wady:

  1. Pranie, pranie, pranie. Prać trzeba je codziennie lub co drugi dzień. Oznacza to, że pranie wisi u nas cały czas
  2. Na początku wkłady nie chłoną, trzeba je więc kilka razy wyprać do momentu aż zaczną działać.
  3. Ogromny koszt jednorazowy (chyba, że podchodzimy do tego spokojnie i kupujemy małe ilości)
  4. Zabiera nam to więcej czasu. Nie słuchajcie osób, które mówią, że to wcale nie jest czasochłonne. Ja nie wiem, jak można porównać zdjęcie pieluchy i wrzucenie jej do kosza z praniem i wieszaniem a potem pakowaniem kieszonki. Wiem wiem… jednorazówki trzeba też kupić (ja to robię przy okazji zakupów spożywczych) a dodatkowe wyrzucenie śmieci zajmuje mi parę sekund więcej. Dla pracującej mamy może to być problem.
  5. Opróżnianie pieluchy z „porcji stałych” jest dość nieprzyjemne. Nie można tego porównać do zamykania jednorazówki i bum do kosza
  6. A to moje doświadczenie: jeśli wypierzesz kieszonki z innymi ubraniami i zostanie na nich trochę puchu z jakiejś bluzy, to ten puch oblepi ciałko dziecka. I tu już pomoże tylko kąpiel.
  7. Wkłady schną dość długo, więc trzeba mieć zapas.

Nic mi więcej nie przychodzi do głowy. Chyba trochę celowo podałam tyle samo wad i zalet, żeby ich liczba nic nie sugerowała. Dla każdego inne rzeczy są ważne. Pracująca zawodowo mama na pewno bardzo ceni sobie swój czas i nie chciałaby po powrocie z pracy jeszcze wieszać pieluch. Nie, żeby mama w domu swojego czasu nie ceniła, ale da się to gdzieś wcisnąć w górę codziennych obowiązków. Inna mama nie będzie sobie wyobrażała opróżniania pieluch. Więc waga każdej wady i zalety jest inna. A decyzja indywidualna.

Z punktu widzenia matki wielodzietnej mogę powiedzieć, że żałuję, że nie kupiłam ich dla pierwszego dziecka. Do tej pory byłabym już zaprawiona w boju a pieluchy już by na siebie zarabiały:).

Ewa

2 Replies to “EKO pieluchy”

  1. Z wad to jeszcze duuuża pupa dziecka, jak córka zaczynała siadać to bałam się, że tym nienaturalnym kształtem zrobię jej krzywdę… Mamy pieluchy one-size. Jest już większa i teraz zdecydowanie lepiej leżą. 😉 Fajny blog! ;)))

    1. Tak duża pupa jest cechą charakterystyczną:). Mój synek właśnie zaczął siadać. Poobserwuję go bo wcześniej nie zwracałam na to uwagi:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *