Mamo, upieczmy ciasteczka!

Krysia uwielbia pomagać mi w kuchni. Nie zawsze chętnie przyjmuję tę pomoc, bo gdy mam mało czasu na upichcenie czegoś, brakuje mi cierpliwości. A dzieje się wtedy wiele: rozsypana mąka, potłuczone jajka, wysypany cukier, samowolka 3-latki w kwestii wrzucania składników, w dowolnej ilości do naszykowanego garnka… 😉 ALE. Kiedy tylko mam więcej czasu a Kristi nalega na zrobienie ciasteczek, z przyjemnością zabieram się za wspólne pieczenie.

Dziś podaję przepis Ani Starmach na ciasteczka maślane.  Kupiłam kiedyś siostrze na urodziny książkę „Pyszne 25”, potrawy okazały się tak proste, tanie i szybkie w przygotowaniu, że poprosiłam o prezentowy rewanż. Po paru miesiącach dostałam drugą część książki, w której znalazłam dzisiejszy przepis.

Tak więc, gdy Krysia poprosiła o upieczenie ciastek, a ja z niechęcią pomyślałam o wałkowaniu i wycinaniu foremkami tony różnorakich kształtów, zaczęłam wertować kartki nowej książki kucharskiej. I oto są! Ciasteczka maślane! Szybko się je przygotowuje, a potrzebne do nich składniki posiada w domu każda gospodyni.

Składniki:

50 g cukru

120 g masła

160 g mąki pszennej

1 łyżka cukru waniliowego

cukier do obtoczenia ciasteczek

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzej do temperatury 190st C. Wymieszaj w misce wszystkie składniki. Lep z ciasta małe kuleczki (powinno wyjść 20-25 sztuk). Wysyp na talerz cukier i obtocz w nim każdą kuleczkę. Wyłóż na blasze papier do pieczenia i układaj na nim kuleczki, delikatnie je spłaszczając ręką. Pamiętaj o pozostawieniu odstępów między nimi bo ciasteczka troszkę się rozrosną. Piecz przez 15 minut. Po wyciągnięciu z piekarnika, odstaw blachę z ciasteczkami do ostygnięcia -gorące są bardzo delikatne i łatwo się rozpadają (uwierzcie mi, najtrudniejsze dla łasucha jest właśnie to czekanie).

kruche ciasteczka

A potem…

Ciastka znikają w błyskawicznym tempie. W kuchni unosi się obłędny zapach. Mój mąż, który nie przepada za słodkimi wypiekami, zajada się tymi ciastkami tak, że muszę je przed nim chować 😉 Przetestowałam też na rodzicach i znajomych – znikają w kilka minut (ciastka, nie goście) 😉

Ale dla mnie ważniejsza niż smak ciastek jest radość ze wspólnego pieczenia, z patrzenia jak nasza mała Krysia angażuje całą siebie w formowanie kuleczek i jaka jest dumna z efektów swojej pracy 🙂

Marysia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *